sobota, 6 sierpnia 2016

Nowości książkowe: LIPIEC 2016

Sukces! Nie wydałam wszystkich "wolnych funduszy" na książki. Poproszę fanfary, oklaski i medal za asertywność. W lipcu na półce powitałam tylko dziewięć książek.   Całkowitej tragedii nie ma, bo trzy przeczytałam, ale nawet całkowite beztalencie matematyczne, do grupy których- przyznaję to z dumą -należę,  zauważy zakupową przesadę. Nie mam złudzeń. Poprawa nie nastąpi. 
 
W ten sposób- bez wyrzutów sumienia- do biblioteczki dołączyły:

1. Katarzyny Bereniki Miszczuk Szeptucha (W.A.B., Warszawa 2016)






 




2. Luisa Montero Manglano Stół króla Salomona ( Rebis, Poznań 2016)







 



3.Jakuba Ćwieka Grimm City. Wilk! (SQN, Kraków 2016)







 



4. Brandona Sandersona Żałobne opaski ( MAG, Wawszawa 2016)






 



5. Brandona Sandersona Dusza  Cesarza ( MAG, Wawszawa 2016)






 




6. Szymona Hołowni Święci codziennego użytku (Znak, Kraków 2015)






 





 7. Papieża Franciszka Adhortacja Amoris Laetitia. O miłości w rodzinie ( Święty Paweł, Częstochowa 2016)





 





8. Papieża Franciszka Nie bój się drogi (Święty Paweł, Częstochowa 2015)






 






 9. Papieża Franciszka Miłosierdzie to imię Boga (Znak, Kraków 2016)













ŚDM minęły więc jak widać będę czytać Franciszka. Osobnych recenzji jego książek raczej nie będę robić ( chyba, że chcecie- dajcie znać), ale na pewno można się spodziewać jakiegoś zbiorczego poglądu na sprawę. Po cichu liczę, że jak mówi, tak pisze i nie będzie mnie mózg bolał. Przy całym moim szacunku dla Jana Pawła II i jego wiedzy to, co on napisał jest trudne i póki co zaliczam się do tych, którzy jego książki zostawiają sobie na Czyściec.

Reszta książek będzie sukcesywnie recenzowana, kiedy tylko odkopię się z zaległości. Na sierpień zresztą nie szykuję planów poza jednym: Wyczytuj co masz!

Co pojawiło się u Was? Mam nadzieję, że same ciekawe książki.

Pozdrawiam
Ania- Księganna

Brandon Sanderson: Dusza Cesarza



Zadowolony klient kontra człowieczeństwo

 

Brandon Sanderson. Pisarz podbijający swoimi pomysłami świat fantastyki i punkt obowiązkowego zapoznania dla każdego fana gatunku. Można lubić, można nie lubić, ale jednego odmówić mu nie można. Kozackiej wręcz wyobraźni do światów jakie tworzy, ZAWSZE są logiczne, wyjaśnione i wiarygodne. Jeśli dodamy do tego przyzwoitych, godnych przywiązania bohaterów i  wciągającą fabułę otrzymamy bestseller. I to nie taki sukces widmo, nadrukowany na okładce zaraz obok "polecajki" podpisanej znanym nazwiskiem. Proza tego pana ma rzesze oddanych fanów, na które sobie w pełni zasłużyła.

 

Dusza cesarza to niewielki utwór. Liczy sobie 104 strony i być może rozmiarem zniechęci czytelników wymagających rozbudowanej, szczegółowej fabuły, ale nie sięgając po tę książkę popełnią błąd. Bo pomimo mizernej objętości dostajemy historię śledzoną z zapartym tchem, pełną zwartej akcji, ale też życiowej mądrości.

Domyśleć sie nietrudno, że nie mogę zbyt wiele powiedzieć o samej fabule. Bardziej nawet niż nie mogę nie chcę, mam bowiem wrażenie, że zepsułabym zabawę. 

 

Shai jest Fałszerzem i to piekielnie dobrym. Gdyby nie to, że jej zajęcie uważanie jest przez rządzących za przestępstwo i splugawienie sztuki, życia i świata ogółem mogłaby rozwinąć skrzydła i pokazać co potrafi tak naprawdę. Gwoli szczerości mogłaby to zrobić nawet bez społecznego przyzwolenia. Nie raz kopiowała przecież przedmioty i ma świadomość, że tylko ona wie, że to kopie. Jest jednak pewna trudność, której nawet jej umiejętności nie zdołają przezwyciężyć. Siedzi w więzieniu. Siedzi w nim bez swoich pieczęci, dzięki którym pracuje i mogłaby nawiać. Kombinuje oczywiście jak się uwolnić (nie pogodzi się przecież  z porażką), ale prawda jest jedna. Niedługo zginie.

W tym oto momencie życia dostaje propozycję, która wystawi na próbę posiadane przez nią zdolności. Co gorsza Shai wie, że powodzenie będzie cudem. Z głowy nie może jednak wyzbyć się myśli, że zyska sporo szans na ucieczkę.

 

Wiem. Opis enigmatyczny i w zasadzie niczego nie wyjaśnia, ale uwierzcie mi, że dla wrażenia  z lektury lepszy jest ten niż znajdujący się na tyle okładki spoiler GIGANT. Dodam jeszcze może, że lubimyczytać podaje, że Dusza cesarza to dodatek do Elantris. Nie mam pojęcia czy  czytanie tej nowelki spojleruje  fabułę, nie sądzę jednak by tak było.  Wznowienie opowiadanka wyszło już, a wznowienie Elantris, na które czekam, bo ma zawierać jakieś dodatkowe, niepublikowane w pierwszej edycji materiały planowane jest dopiero na połowę września. Optymistycznie wierzę w  używanie mózgów przez koleżanki i kolegów z MAG-a. Skoro wznawiają Sandersona w takich edycjach wiedzą, że jest dobry i nie zrobiliby takiej wtopy. Jeśli wiecie coś więcej na temat powiązań pomiędzy Elantris, a Duszą cesarza czekam na Was w komentarzach. Będę wdzięczna jeśli oświetlicie mi kagankiem wiedzy  mój czytelniczy padół.

 

O czym warto wspomnieć Dusza... jest świetnym przykładem na to, czym tak naprawdę jest fantastyka. Pod fasadą zdolności umiejętności i momentami oderwania od realizmu kryje się opowieść o posiadaniu i utracie. Pazerności i polityce. A przede wszystkim charakterze człowieka, którego nie powinniśmy do końca oceniać. Nigdy nie wiemy co leży u podstaw zmian, jakie się dokonują w otaczających nas ludziach. Być może zamiast słusznej w naszej opinii reprymendy, lepsza  będzie po prostu obecność.


Ludzie zmieniali się powoli, w miarę upływu czasu. Nie robili jednego kroku, po którym nagle znajdowali się w zupełnie nowym miejscu. Najpierw schodzili odrobinę ze ścieżki, by ominąć kamienie. Przez jakiś czas szli wzdłuż niej, ale później odchodzili nieco dalej, by kroczyć po miękkiej ziemi. A później w ogóle przestawali zwracać uwagę i oddalali się coraz bardziej. Aż wreszcie trafiali do niewłaściwego miasta i zastanawiali się, czemu drogowskazy ich nie ostrzegły.[1]


Na niewielu stronach Sandersonowi udało się umieścić opowieść skłaniającą do przemyśleń, a także doprowadzić do sytuacji, w której czytelnik żałuje, że nie ma możliwości dowiedzenia się co dalej. Uprzedzam pytania: Elantris jeszcze nie czytałam.

 

Czy polecam? Bardzo! Dusza cesarza trafia na listę moich ulubionych książek, którą notabene niedługo umieszczę na blogu. Naprawdę warto poświęcić te okładkowe 19 zł, a w dyskontach nawet jeszcze mniej oraz godzinę czasu na zapoznanie się z tą historią. Nie pozostanie dłużna. Dodam jeszcze tylko, że właśnie tą książką wróciłam do czytania z przytupem, jakiego dawno nie miałam.

Pozdrawiam

Ania - Księganna



[1] B. Sanderson, Dusza cesarza,  Wydawnictwo MAG, Warszawa 2016, s. 61.

wtorek, 5 lipca 2016

Silne kobiety wiedzą jak rządzić: Spotkanie z Elżbietą Cherezińską i Brama Poznania ICHOT [23 czerwca 2016]



Spamu herbu Cherezińska ciąg dalszy. Jeśli ktoś śledzi mój fanpage na FB wie, że jak dziecko cieszyłam się z kolejnego z nią spotkania. Tym razem w Bramie Poznania ICHOT. 23 czerwca 2016. Pomijam, że Poznań znam bardziej niż źle dlatego byłam absolutnie pewna, że zgubię się zanim tam trafię i nie uda mi się jeszcze przed spotkaniem wejść na wystawę (co lubię robić jeśli już jadę na coś do muzeum). Okazało się jednak że poskromiwszy moje "blondyńskie" zdolności na miejsce trafiłam z wyprzedzeniem. Ba! Na 
kwadrans przed rozpoczęciem ostatniej tury zwiedzania, To lubię!

Historia na dotyk

W zasadzie nie umiem elokwentnie opisać tej wystawy. Nie przypominała mi żadnej, z jaką dotąd miałam do czynienia. W dużej mierze interaktywna, składająca się nie tyle z eksponatów opatrzonych tabliczkami, ile rozlicznych paneli interaktywnych, tablic dotykowych, wrażeń dźwiękowych. Całą wystawę zwiedzałam z elektronicznym przewodnikiem tj. aplikacją, która została zaprogramowana tak, aby nadawać kierunek zwiedzaniu, ale także dawać bardzo dużo swobody, zachęcając do przemyśleń i analizowania tego, co się widzi i słyszy. 

Chodząc po poszczególnych salach obserwujemy rozwój państwa Piastów, śledzimy wydarzenia powiązane z Chrztem Polski z roku 966, kontekstem międzynarodowym, a także co ważniejszymi jego następstwami. Wszystko podane w bezbolesny, całkowicie antyszkolny sposób. Godzina przewidziana na zwiedzanie mija nie wiadomo nawet kiedy, a uczestnik ma okazję  nie tylko zobaczyć, ale także zrozumieć mechanizmy stojące za powstaniem niektórych budowli, czy dzieł sztuki. Szczególnie ciekawe są te momenty. kiedy historia konfrontowana jest z teraźniejszością, a odwiedzający zdają sobie sprawę w jak wielkim stopniu historia wpływa na rzeczywistość w jakiej żyjemy. Przykład? Proszę bardzo:

Bawiliście się kiedyś grzechotką? A może kupiliście ją własnemu dziecku? Wiece, że u źródeł jej zastosowania wcale nie leży chęć zabawienia maluszka? Tradycja z grzechotką w tle wywodzi się z wierzeń pogańskich i wynika z przekonania o konieczności odganiania od pociech złych duchów. Zaskoczeni? No ja byłam.
Komu polecam wystawę stałą ICHOT? Każdemu. Zarówno tym, którzy historię lubią jak i tym, których wcześniej odstraszała. Jej zinformatyzowania też nie należy się obawiać. Wszystko urządzono maksymalnie intuicyjnie, a obsługa wystawy nikomu nie powinna sprawić trudności.
Po więcej informacji o  Bramie Poznania ICHOT i jej ofercie zapraszam tu.  


Nie zadzieraj z Hardą

Zaraz po wyjściu z wystawy biegiem poleciałam na spotkanie autorskie z Elżbietą Cherezińską. Jako, że "Hardą" przeczytałam kilka dni  wcześniej nie bałam się spoilerów, czekając raczej na komentarz autorki względem historii zawartej w książce. Byłam w lepszej sytuacji niż wszyscy, którzy na samym spotkaniu dopiero kupowali książkę. Kto choć raz był już wcześniej na spotkaniu  z tą autorką wie, jak ona opowiada. Historia nabiera rumieńców, postacie wygląd i charakter, a zdarzenia łączą się ze sobą i uzupełniają tworząc mozaikę tak kolorową, że słucha się efektu końcowego z wypiekami na twarzy. Jeśli dodać do tego niespodziankę dla samej autorki w postaci grupy rekonstrukcyjnej złożonej z rosłych - mniej lub bardziej- wojów atmosfera staje się nie do podrobienia.
Moją opinię o samej książce można przeczytać TU dlatego postaram się nie dublować treści. Powiem tylko jedno. Jeśli ktoś miał już przyjemność zapoznać się z proza autorki i zna jej styl na pewno się nie zawiedzie, a jeśli jeszcze się waha czy warto niech przestanie i po prostu przeczyta. Prawie na pewno będzie chciał więcej.

Świętosława, wedle najlepszej wiedzy historycznej była: córką Mieszka I i Dobrawy, siostrą Bolesława Chrobrego, a późnej królową Szwecji, Danii, Norwegii Anglii, żoną dla wikingów, matką, regentką, gwarancją sojuszy i wiele, wiele więcej. Zważywszy na  zwyczaje właściwe dla czasów w jakich żyła osiągnęła  tak wiele, że w sumie poznając jej losy bliżej zaczęłam się dziwić dlaczego wcześniej wiedziałam tylko, że była.

Można powiedzieć, że historia jest zawłaszczona przez mężczyzn. Ich porażki, zwycięstwa, sojusze, błędy, ale tworzona także przez kobiety. Często  w stopniu do męskiego podobnym jednak znacząco okrojonym przez kronikarzy. Na przeciw takiemu działaniu wychodzi Cherezińska, choć się o to nie stara i nie wypomina. Nie prowadzi kroniki dziejów Polski, a zapytana czy będzie pisać o wszystkich  władcach Polski odpowiada wprost, że nie, bo to nudne. Jej książki dotyczą tych osób z historii narodu i tych zdarzeń, które ją samą intrygują, w których dostrzega potencjał. Chce by jej powieści zaciekawiały historią, a nie ją dokumentowały. Stąd pewna ich szkatułkowość i akcja zamiast przydługich i nużących opisów.

Mierząc się z wieloma pytaniami podczas spotkania Autorka starała się jak mogła  podkreślić swoją rolę względem opowieści i pokazać uczestnikom, że nie ma co się obrażać na to, że czytelnik wychowujący się  w społeczeństwie obrazkowym będzie wymagał innej formy narracji i odmiennego niż dotychczasowe podejścia. Wspomnijmy choćby o tym, że gdybyśmy chcieli się dogadać z Bolesławem Chrobrym naszym językiem polskim totalnie by nas nie zrozumiał. Gdyby zatem czytelnik dostał takiego bohatera utrudnilibyśmy jego poznanie, polubienie. Wydałby się zbyt obcy. Dlatego warto dokonać ułatwień- poprzez np. uwspółcześnienie języka, by w zamian pokazać odbiorcy, że historia jego narodu obfituje w smaczki, niejasności, tajemnice, które warto zgłębiać, poznawać i starać się zrozumieć. Skopalibyśmy czytelnika podając mu książkę trudną w odbiorze, a powinniśmy mu pomagać.

Wszyscy czytający choć raz prozę tej autorki dostrzegli zapewne, że "szczegółem stoi". To czego nie wiadomo na pewno stwarza okazję do licznych domysłów. Cherezińska właśnie to robi. Na swoją ogromna wiedzę historyczną nakłada zdolność takiego operowania wyobraźnią, by te luki zgrabnie i logicznie wypełniać. Oczywiście wiąże się to z  dziesięciogodzinnym dniem  tytanicznej pracy. I czymś co wypłynęło w pytaniach. Bo zobaczcie:
Autor pisze swoją książkę, miesiącami, czasem latami. Poprawia, kombinuje. Mówiąc najogólniej się stara. Książa trafia do wydania finalnie na półki księgarń. Co robią fani? Kupują ją i czytają w dwa dni( jak np. ja z "Hardą") i co robi dalej? Dopytuje kiedy następna. Co ma zrobić autor? Cieszy się, że ludzie czytają, ale wolne zna tylko w teorii. Dlatego musi naprawdę kochać to, co robi żeby nie walnąć w kąt.  Oczywiście na spotkaniu powiedziano to z przymrużeniem oka, ale watro mieć tą świadomość. Niektórzy dość szybko ją tracili wypytując, co po przewidzianej na wrzesień Królowej.
Pani Elżbieta śmiejąc się stwierdziła, że ma niezwykle pamiętliwych czytelników dlatego boi się o czymkolwiek wspomnieć. Nie mniej coś powiedziała. Na pewno spodziewać się możemy zamknięcia Odrodzonego Królestwa. Ponadto po głowie autorki kołatają się  różne pomysły. Wspomniała co nieco o zainteresowaniu Krzyżakami oraz czasami Słowian sprzed Chrztu. Mitologia Słowian to przecież spore pole do popisu. Konkretów mniej niż mało, ale za to niespodzianka większa. 

Kto tak jak ja  nie może się doczekać?

Pani Cherezińskiej pozostaje  życzyć niesłabnącej pasji, czasu do odpoczynku  i dalej  takiego zainteresowania i oddania czytelników, jakie można obserwować na spotkaniach z nią. Zapracowała sobie na to życzliwością i ciepłem jakim dzieli się z każdym, kto podejdzie by porozmawiać, czy podpisać książkę. Widziałam osoby totalnie zestresowane w kolejce po podpis. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z pisarką - byłam równie zestresowana jak oni. Stres mija kiedy pisarka, którą się ceni poznaje Cię po nazwie bloga i chwali to co robisz. 



Powtórzę to, co już kiedyś mówiłam. Jeśli tylko możecie  pojawiajcie się na spotkaniach z pisarzami jakich literacko znacie, bądź chcecie poznać. Spojrzycie na ich twórczość całkiem inaczej, pełniej.
Przegapiliście czerwcową okazję w ICHOCIE? Nic straconego. Pani Cherezińska zapowiedziała się do Poznania na wrzesień.

Z kim się tam widzę?

Pozdrawiam
Ania- Księganna