Katarzyna Zyskowska -Ignaciak: Ty jesteś moje imię

 

Kochaj mnie dziś, bo jutra nie mogę Ci obiecać.
A serca – tak ich mało, a usta – tyle ich./My sami – tacy mali, krok jeszcze – przejdziem w mit./My sami – takie chmurki u skrzyżowania dróg- pisze w wierszu „Ten czasKrzysztof Kamil Baczyński. Jest rok 1942, wkoło szaleje wojenna zawierucha, zabierając ze sobą miliony istnień ludzkich.  Wydawać by się mogło, że życie w takich warunkach to tylko ciągły, narastający strach. To jednak tylko część prawdy, gdyż pomimo lęku codzienność dalej ma miejsce, mijają dni, święta, urodziny, a człowiek powoli adaptuje się do nowej rzeczywistości. Budzi się i ma do wyboru: poddać się lub walczyć. Zdaje sobie sprawę, że właśnie ten wybór zaważy na jego dalszym życiu, bo nawet jeśli ma przeminąć to jeszcze nie teraz, nie w tej chwili. My, którzy wojnę kojarzymy tylko z opowieści często zapominamy, że gdy ona trwa ludzie nie tylko giną. Oni się także rodzą, uśmiechają, przyjaźnią, spotkają, kochają. Żeby sobie to uświadomić warto przeczytać książkę Katarzyny Zyskowskiej – Ignaciak „Ty jesteś moje imię, będącą opowieścią o uczuciu jakie zrodziło się między Krzysztofem Kamilem Baczyńskim, a Barbarą Drapczyńską.
Poświęćmy chwilę fabule. Basia  zmierza na tajne zajęcia z logiki matematycznej. Już pod miejscem zbiórki zaczepia ją Tadeusz znajomy z  kompletów, od którego wcześniej otrzymała kilka wierszy nieznanego jej poety. Spodobały jej się tak bardzo, że gdy słyszy od Tadeusza, że tego dnia Krzysztof, czy ” Krzyś”, jak nazywa go przyjaciel również się pojawi na wykładzie jest niezwykle podekscytowana. Zastanawia się czy wyobrażenia, jakie miała o poecie pokryją się z rzeczywistością. W momencie spotkania, zadnie z nich nie przypuszcza, że ta chwila  na zawsze odmieni ich losy. Nagłe uczucie jakim się obdarzają, choć dla nich samych ostateczne i niepodważalne wywoła niemałe zamieszanie. Młodym przyjdzie pokonywać wspólnie nie tylko trudy wojny, ale także niechęć matki Krzysztofa, która związek syna zacznie postrzegać jako własną porażkę i stratę.
Historia ukazywana jest czytelnikowi w dwojaki sposób. W czasie niejako teraźniejszym obserwujemy Basię starającą się przetrwać z rodzicami  Powstanie Warszawskie i rozpaczliwe próbującą się dowiedzieć czegoś o losach Krzysia, o którym  wie jedynie, że walczy gdzieś na ulicach. Oczekiwanie skraca sobie wspomnieniami o ich wspólnych chwilach, które stanowią większą część opowieści. To właśnie we wspomnieniach Basi obserwujemy  codzienne życie warszawy, które jest związane z walka nie tylko zbrojną.
Rodząca się miłość jest opisana tak  subtelnym i wyważonym językiem, że czytelnik momentami zapomina zarówno o warunkach w jakich ono rozkwita, jak również zakończeniu jakie większość z nas pamięta z języka polskiego bądź jakiego może się domyślać. Zaczynamy kibicować bohaterom z całego serca rozumiejąc, że już sama wojna to o wiele za dużo dla młodych zakochanych ludzi. Chcemy wierzyć w istnienie dla nich ratunku. I pewnie, dzieje sie to wbrew zdrowemu rozsądkowi i jakiejkolwiek logice, ale nawet sama autorka buduje opowieść tak, by podsycać te czytelnicze nadzieje. Cała konstrukcja powieści powoduje, że nawet jeśli znamy fakty jesteśmy wielokrotnie zaskakiwani.
Istotnym elementem fabuły są wiersze poety, które cytowane w teście dokładają emocji i znacząco pogłębiają  zawarty w nim przekaz. Autorka udowadnia, że do zadania podchodzi z należyta uwagą i ostrożnością. Czerpie z napisanych przez poetę liryków, ale jednocześnie unika nadinterpretacji. Nie tworzy bohaterów  pozostających w rozdźwięku ze swoimi historycznymi pierwowzorami, a jedynie uszczegóławia opis zdarzeń, osób, reakcji.  Sprawia, że czytając nie mamy najmniejszego problemu z uwierzeniem w jej wersję wydarzeń.
                
Powieść Katarzyny Zyskowskiej -Ignaciak to dobry sposób na zaznajomienie się z historią naszego narodu w sposób zgoła odmienny niż ten, który znamy z lekcji  w szkole.  Fakty pozostają faktami, a jednak podane  w formie powieści sprawiają, że czytelnik utożsamia się z bohaterami i zapamiętuje więcej niż dyby przedstawić to samo za pomocą dat i  suchych danych. Basia i Krzysztof borykają się bowiem nie tylko z wojną, ale trudnościami jakie nawet młody czytelnik będzie w stanie zrozumieć o ile choć raz był zakochany.  Powieść tego typu wydaje się sposobem na zaciekawienie czytelników historią i pokazanie, że o dziejach narodu da się mówić bez zbędnego napuszenia i patosu.  Wystarczy ją ukazać w losach osób, z którymi czytelnik będzie mógł się utożsamić, których dylematy zrozumie. Jednocześnie, co myślę warto podkreślić, to nie jest romans jakich wiele. Autorce udało się uniknąć niebezpieczeństwa stworzenia rozlazłego „romansidła” z przewidywalnym zakończeniem. I dobrze ponieważ fani poety nigdy by jej tego nie wybaczyli.
                
Od strony  technicznej książka prezentuje się  bardzo dobrze.  Licząca sobie 423 strony powieść jest wydrukowana na  grubszym papierze, okładka zaopatrzona w skrzydełka nie ściera, ani nie łamie podczas czytania.  Grzbiet też się nie łamie można zatem śmiało otwierać książkę i wygodnie czytać.  Brawo dla wydawnictwa „FILIA”.
                 
Czy polecam? Zdecydowanie i to nie tylko tym, którzy nie znają historii miłości Barbary i Krzysztofa. Nawet jeśli zdaje Ci się, że książka nie może Cię zaskoczyć sięgnij po nią. To książka, którą trudno odłożyć i o której trudno zapomnieć.  

Pozdrawiam
Ania- Księganna