WYWIADY KSIĘGANNY : ELŻBIETA CHEREZIŃSKA

 

 

Jakiś czas temu mówiłam, że szykuję kilka niespodzianek w związku z  ciągle rosnącymi wyświetleniami na blogu. To jest jedna z tych, na które sama cieszę się najbardziej. Z mojej relacji z IMA  wiecie, że udało mi się spotkać Panią Elżbietę Cherezińską. (relacja TU)Podczas krótkiej rozmowy udało mi się poprosić Pisarkę o odpowiedzi na kilka pytań.  Nie będę Tworzyć przydługich wstępów do tego co Was najbardziej pewnie interesuje i po prostu zaproszę do  pierwszego na tym blogu wywiadu:

 

KSIĘGANNA:Czytając każdą z Pani powieści byłam pod ogromnym wrażeniem dbałości o szczegóły. Czy mogłaby Pani opowiedzieć trochę o procesie tworzenia tych skomplikowanych fabuł?

 

Elżbieta Cherezińska
ELŻBIETA CHEREZIŃSKA: Na początku zawsze jest temat. Konkretne zdarzenie, jak zjazd gnieźnieński w przypadku „Gry w kości” czy szereg zdarzeń prowadzących do jakiegoś celu – jak odrodzenie królestwa w „Koronie śniegu” i „Niewidzialnej koronie„. Potem sprawdzam, co mam w „twardych faktach” a co w hipotezach. Pierwsze dają szkielet opowieści, drugie szanse na wykorzystanie własnej wyobraźni. A dalej to już tylko poszerzanie pól, dodawanie szczegółów biograficznych z życia wielu bohaterów, dodawanie sfery obyczajowej i tak w kółko. Świat powieściowy musi być szeroki, składa się z wielu warstw i tak jak same fakty niczego nie zbudują, tak i te warstwy dodane muszą być wiarygodne i interesujące dla czytelnika. Nie uważam, by zadaniem autora było epatowanie swą wiedzą, przeciwnie, książka powinna być tak skonstruowana, by to opowieść pociągnęła czytelnika, a wiedza historyczna, czy faktograficzna stała się jakby dodatkiem do ludzkiej historii. Gdy Czytelnicy piszą, albo mówią na spotkaniach, że czytając moje książki z wypiekami sięgają do źródeł historycznych, by sprawdzić „czy to naprawdę możliwe”, jestem uszczęśliwiona, bo oznacza to, iż udało się fakty opisać inaczej niż w podręczniku.

 

K: Czy zaczynając pisać i wchodząc w środowisko wydawców spodziewała się Pani, że spotka się z tak pozytywnym odbiorem swojej pracy wśród czytelników?

 

E.C:Byłam pewna, że prędzej czy później znajdę „swoich Czytelników”, bo historia Polski jest cięgle do odczarowania i do odkrycia. Czułam, że jest więcej takich jak ja, którzy uwielbiają historyczne fabuły. 

 

K:Cykl „Północna Droga”, zdradzający Pani zainteresowanie wikingami[1]i ich kulturą fenomenalnie przybliżył polskiemu czytelnikowi zwyczaje wśród nich panujące . Czy uważa Pani, że między historią wikingów i Polaków można odnaleźć jakieś podobieństwo, analogie? Może natomiast jest tak, że w Pani opinii dociekania tego typu nie mają sensu?

 

E.C.: Nie, szukanie analogii jest niepotrzebne, one oczywiście istnieją, ale my nie musimy porównywać własnej historii z historią innych narodów, to nasz zupełnie niepotrzebny polski kompleks. Piszę o wikingach, bo mnie fascynują, ale nie bardziej, niż Piastowie. 

 

K:Czy dopuszcza Pani możliwość odejścia od powieści historycznych na rzecz tych w pełni fikcyjnych?

 

E.C.: „Północna Droga” była opowieścią fikcyjną wplecioną w wiarygodną ramę historyczna. Każda opowieść musi dziać się w jakiejś rzeczywistości, współczesność też jest historią. „W pełni fikcyjne” mogłoby być tylko fantasy, stworzenie świata własnej wyobraźni. Nie zadawałam sobie takich pytań i nie znam na nie odpowiedzi;)

 

K:Co może Pani powiedzieć o „Hardej”, której premiera zaplanowana jest w czerwcu? Skąd pomysł?  Czy to znów, jak np. w „Północnej Drodze” sile kobiet?

 

E.C.: „Północna” opowiadała o sile kobiet tylko w dwóch pierwszych częściach, potem opowiadała jednak o sile ludzi, sile uczuć, ale racja, wiem, że zwłaszcza „ja jestem Halderd” kojarzona jest z manifestem twardej kobiecości. „Harda” to historia córki Mieszka I, Świętosławy. Ta dziewczyna została wysłana z domu jako nastolatka za morze, do Szwecji, by stać się żoną króla Erika a potem została żoną króla Danii, Svena Widłobrodego. Urodziła pięcioro dzieci, jej synowie byli królami Północy, no dobra, koniec spoilerów;) Dziewczyna z taką biografią to fascynujący materiał powieściowy i tak, w mojej opowieści jest silna, bo jasnym jest, że nawet jeśli średniowieczne kroniki tego nam nie opowiedzą, iż musiała taką być, by sprostać wymaganiom własnej biografii. Starałam się jej nie przerysować, co było trudne, bowiem naturalnym odruchem było „dorobienie jej rozmachu”, który wytłumaczyłby przydomek z jakim trafiła do skandynawskiej historii – przypomnę, iż nasza Świętosława to inaczej Sigrida Storrada, czyli Dumna. Sagi islandzkie opowiadają o niej niezłe historie;) Ale pójście tym tropem, czyli pójście na całość wbrew pozorom odrealniłoby bohaterkę, zatem szukałam dla niej jakiegoś balansu. No i oczywiście zdałam się na własną intuicję w budowaniu Świętosławy w oparciu o garść kronikarskich faktów. Tak więc mam świadomość, że inny autor mógłby opowiedzieć jej dzieje zupełnie inaczej i stworzyć zupełnie inną Świętosławę. Na moją brat (Bolesław Chrobry) mówi „Harda” a mężowie? To już doczytacie;)

 

K: Księganna to blog recenzencki o tematyce książkowej, stąd też ostanie pytanie. Co czyta Pani najchętniej? Co mogłaby polecić?

 

E.C.: Niestety, moja praca jest tak wymagająca, że ostatnio nie starcza czasu na czytanie dla rozrywki, żałuję, ale gdy mam czas dla siebie, wybieram kino. Czytam mnóstwo świetnych książek, ale to głównie prace historyczne, choć zapewniam, że bawię się przy nich nieźle!

 

 

W tym miejscu chciałabym bardzo podziękować Pani Elżbiecie za to, że mimo licznych  zajęć  poświęciła swój czas. Myślę, że sprawiła  tym dużą  radość nie tylko mi, ale także wszystkim, którzy trafią na bloga. 

 

Zapraszam do komentarzy, gdzie możemy podyskutować o  książkach Autorki. Postarajmy się to jednak robić bez spoilerów, aby nie zepsuć niespodzianki tym, którzy po te książki będą dopiero sięgać. Przypominam, że premiera „Hardej” planowana jest na 13 czerwca 2016.  Już teraz gwarantuję niezapomnianą przygodę. Zobaczcie choćby trailer:

 

Zapraszam także na oficjalny profil Pisarki na FB (tutaj) gdzie można na bieżąco śledzić nowości, i dowiedzieć się kiedy i gdzie można będzie ją spotkać, że warto poświadczam własnym przykładem! Stanę na rzęsach, a w Poznaniu będę!

 

Seria wywiadów na blogu to nowość, jednak już teraz wiem, że pojawi się ich więcej! Wypatrujcie.

 

Pozdrawiam

 

Ania – Księganna

 



[1] wikingowie z małej, bo jak powiedziała mi Pani Elżbieta ” to nie nazwa własna ale proszę się nie przejmować, większość ludzi i to poważnych redaktorów popełnia ten błąd. wikingowie, czyli rabusie z zatok;)  Niby to wiem, ale i tak zrobiłam błąd . Zamieszczam zatem ten komentarz, żeby podzielić się wiedzą  i melduję już nie zapomnieć.