Beata Ostrowicka: Świat do góry nogami

Co zrobilibyście, gdyby w Waszej głowie kołatała tylko jedna myśl: Sześć tygodni temu umarła  Mama… Dodajmy do tego szesnastoletnią bohaterkę, która próbuje pomieścić to w głowie, choć nie potrafi znaleźć sposobu na sukces w tym temacie. O czym mówię? Polska powieść dla młodzieży  z przytupem wita na blogu, a ja zapraszam!

Na książkę Beaty Ostrowickiej trafiłam dzięki cioci. Na zmianę wypożyczałyśmy z biblioteki serię Ossolineum „Nasza biblioteka”, bo motywy w niej poruszane  bardzo do nas mówiły. Książki życiowe z bohaterami, którym łatwo jest współczuć i których staramy się zrozumieć. Nie  znam tytułu z tej serii godnego stanowczego odradzenia. Ta, o której dziś wyróżniła się bardzo pozytywnie. Pamiętacie, jak w recenzji ’Uwięzionej w Teheranie mówiłam, że przetrzymywałam tę książkę, Az do momentu zdobycia własnego egzemplarza? Tak samo było ze „ Światem do góry nogami” Dlaczego?

Ola, czyli główna bohaterka powieści próbuje się odnaleźć po śmierci  Mamy. Nadal ma  szesnaście lat i właściwe dla wieku dylematy, ale jednocześnie  dwójkę rodzeństwa ( Kaśkę i Szymka) oraz ojca, któremu  nowa sytuacja wcale nie wydaje się łatwiejsza i też nie wie jak ogarnąć narastający chaos. Bo przecież  współczucie ciotek i otoczenia z czasem się skończy. Świat bez Mamy te z będzie trwał, dom wymagał sprzątania, obiad ugotowania, a prace domowe odrobienia. Kim ma być w tym wszystkim Ola? Na co może sobie pozwolić i czy odnajdzie się w świecie kumpelek, których problemy nagle okażą się bardzo błahe i odległe?

To jedna z tych książek, które były krótkie i tylko pozornie niewymagające. Stawiła przede mną (przy pierwszym czytaniu też nastoletnią) sporo pytań i mimochodem zmusiła do przemyśleń. Co ważniejsze, nawet po latach nie straciła na aktualności. Ludzie przecież dalej muszą radzić sobie z odchodzeniem bliskich, wydającym się być końcem świata, Armagedonem, który spadł tylko na nich i to pewnie dlatego wszystko jest takie skomplikowane i trudne. Nawet gdybyśmy w miejsce śmierci wstawili inny problem, mechanizm tez się sprawdzi, bo język jest prosty, zrozumiały i „ w punkt”. Nie zniechęca, ale też nie daje forów.

Bohaterowie denerwują, ale nie swoim odrealnieniem czy prostą głupotą. Są normalni, myślą tak, jak mógłby myśleć każdy inny nastolatek, przez co stają się wiarygodni i zapadają w pamięć. Myślę, że nawet  teraz, po latach (pierwsze wydanie z roku 2002), łatwo przekonają młodego odbiorcę.

Ktoś mógłby powiedzieć, że zachwalam te książkę bo  mam do niej sentyment. To po części jest prawda, bo taki sentyment faktycznie występuje, ale odkąd poznałam polskie „ młodzieżowe” pisarki, kiedy sama byłam w gimnazjum/liceum strasznie ubolewam nad tym, że się o nich nie mówi. Zachwycamy się zagranicznymi tytułami i to dobrze, bo to często są wartościowe pozycje, ale zapominamy, że polski rynek ma też takie rodzime. Z mniejszą ilością sprzedanych egzemplarzy, podwórkową promocją z ręki, do ręki, ale wcale nie gorsze. Wybierzcie się  do Waszej biblioteki, poszukajcie. Sprawdźcie też inne półki, a nie tylko nowości. Warto pamiętać, że wszystkie tytuły kiedyś leżały w tym dziale.  Weekend, który trwa obecnie właśnie takim książkom poświęcimy i mam nadzieję, że jakiś tytuł, albo seria wzbudzą Waszą ciekawość. Bo nie wątpię, że są tego warte.

Pozdrawiam

Ania – Księganna