Marta Fox : Niebo z widokiem na niebo

Marta Fox : Niebo z widokiem na niebo

Anatomia „miętkości”

Jak rozmawiać z młodymi o poezji? Czy  ona może się wybronić w ich oczach skoro wymaga  zastanowienia i poświęcenia czasu?  To nie może się udać? Marta Fox pokaże nam dziś, że wystarczy o poezji odpowiednio napisać. Zapraszam!

Na „ Niebo z widokiem na niebo” od  Wydawnictwa Siedmioróg trafiłam w gimnazjum. Był to czas obfitujący u mnie w czytanie powieści dla młodzieży. Autor nie był aż tak ważny, choć chyba za  bardzo się nie pomylę mówiąc, że nazwisko Marta Fox zna każda dziewczyna dorastająca w latach dziewięćdziesiątych. Raczkujący  Internet sprawiał, że częściej odwiedzało się biblioteki, a polskie nazwiska na okładkach kojarzono z zaciekawieniem a nie uczuleniem.  I broń Boże! Nie strzelę sobie samobója i nie powiem, że teraz młodzież nie czyta. Skłamałabym.  Bliżej mi raczej do stwierdzenia, że ciężko przekonać do sięgania po polskie, starsze i mniej reklamowane tytuły. Choć i to się zmienia.

„ Niebo z widokiem na niebo” opowiada historię Artura, który  od zawsze ma jeden problem. Nie potrafi się  wpasować w oczekiwania. Myśli nieszablonowo, nie chodzi na zbyt wiele kompromisów i od szaleństw woli literaturę. Alergicznie nie znosi  ograniczeń nakazów. Z mamą ma mądry układ. Każde z nich  jest  szczęśliwym posiadaczem jednego pokoju w katowickim mieszkaniu i  tworzy to atmosferę zgody, przerywanej prze z kłótnie tylko czasem, kiedy to Mama Artura wytrzymać  nie może ze stroniąca od porządku naturą syna. Oboje zresztą  przyjaźnią się z panią Matyldą, wieloletnią przyjaciółka domu, która potrafiła dotrzeć do Artura przez podobne zamiłowanie do literatury, a także bardzo nietypowy charakter. Co się stanie kiedy losy Artura  złączą się z forsycjami i pewną Kingą? Jaką kryje ona tajemnice i czy będzie umiała zrozumieć głównego bohatera? Tego Wam oczywiście nie powiem. Książka liczy sobie  niespełna 200 stron, także jest tytułem na jeden wieczór, który bez wątpienia warto jej poświęcić.

 Ciekawa konstrukcja fabuły sprawia, że mamy wrażenie czytania wpisów na blogu, zapisów rozmów , czatów, zamkniętych całości, które pozwalają się dostać do głowy Artura lubującego się w wierceniu sobie dziury w brzuchu, a wymiana myśli między bohaterami, która często odbywa się za pomocą wierszy sprawia, że czytelnik, ,mogący bez trudu utożsamić się z bohaterami, zaczyna  jednocześnie rozumieć, że może wyrażać się przez literaturę i nie powinien jej kojarzyć tylko z przykrym, szkolnym obowiązkiem.

W którymś z wywiadów z M. Fox czytałam kiedyś, że właśnie to było jednym z celów napisania tej książki i korzystała ona ze swoich ulubionych autorów i utworów.  Między innymi Asnyk, Leśmian, Dickinson, Szymborska, Rilke i wiele innych nazwisk przewija się na kartach tego niepozornego tytułu, który bardzo chciałabym Wam polecić, a jednocześnie boję się powiedzieć za dużo, żeby nikomu nie niszczyć niespodzianki. Przeczytajcie, a jeśli macie już za sobą porozmawiajmy i powiedzcie co myślicie.  Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii.

 Pozdrawiam

Ania Księganna