Z konwentem na TY: PILKON 2017 [09 -10. 09. 2017]

Z konwentem na TY: PILKON 2017 [09 -10. 09. 2017]

Konwent, czyli hasło które wywołuje iskierki radości w oczach każdego fana fantastyki, RPG, mangi/anime i  różnych innych zainteresowań, uznawanych przez  „normalny świat” za dziwne. Co prawda sytuacja  z roku na rok się poprawia( i dobrze), ciągle jednak imprezy tego typu spotykają się z niezrozumieniem. Na szczęści nie w Pile. Zapraszamy na  relację. Pilkon 2017 w pigułce.

PIERWSZA rada dla początkujących, czyli sprawdź wcześniej, które punkty programu Cię interesują.

Kiedy opublikowano program stało się jasne, że dar bilokacji byłby w cenie. Konwent co prawda nie jest duży, a rozmieszczenie na terenie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza bardzo służy jego organizacji, ale podstawowy problem jest zawsze ten sam. Nie da się być wszędzie.  O tym, co wybraliśmy i naszych wrażeniach przeczytać możecie niżej.

DRUGA rada dla początkujących, czyli  zorganizuj się. Jak nie skończyć przygody konwentowej zanim się zaczęła.

Pilkon 2017, to impreza dwudniowa, czytaj gdzieś trzeba było się przespać. Do wyboru był sam budynek konwentu (z wcześniejszymi zapisami), albo którykolwiek z hoteli na terenie Piły. My spaliśmy w Akademiku na Żeromskiego i to jest tez całkiem niezła opcja, ale  po zobaczeniu warunków na Uczelni, za rok będziemy się raczej przenosić na teren samej imprezy.  Ciekawym i z tego co wiem nieczęstym, a świetnym pomysłem były specjalne, darmowe Pilkobusy, kursujące pomiędzy Dworcem PKP, a Uniwersytetem. Czytelnie oznaczone i punktualne pozwalały na zorganizowanie sobie transportu i były ułatwieniem dla osób spoza Piły, które miasta nie znały. Oszczędziły też sporo zamieszania.

Konwent, jako wydarzenie masowe  ma to do  siebie, że jest obłożone przepisami prawa. Tak na przykład osoba, która nie ukończyła 18 lat musiała mieć podpisaną zgodę rodzica lub opiekuna, co było solidnie sprawdzane przez wolontariuszy, których wszędzie było widać dzięki charakterystycznym  koszulkom (fajnym zresztą, z przyjemnością bym przygarnęła jedną z nich). Nie mogę złego słowa powiedzieć o organizatorach. Nie dość, że wszystko dopięli na ostatni guzik to jeszcze zapewniali życzliwą atmosferę.

TRZECIA rada dla początkujących, czyli poznawaj nowych ludzi i korzystaj z tego, że jesteś wśród swoich.

Widzieliście kiedyś dziecko, które wpuszczono do cukierni i powiedziano, że za 15 złotych może brać ile uniesie? Oto jak wyglądaliśmy. Ludzie ze stref graczy rozkładali planszówki, albo na piętrze brali udział w rozgrywkach i turniejach. Miłośnicy komiksów korzystali z obwoźnej biblioteki, żeby poczytać, albo po prostu zobaczyć ciekawiące ich tytuły, tancerze okupowali scenę, wojownicy rozbili namioty, w salach odbywały się dyskusje. Co prawda te, na których byłam nie powalały liczbą uczestników, ale kiedy spotykają się osoby o podobnych pasjach już kilku ludzi starczy, żeby dyskusja była ożywiona i ciekawa. Nie można zapomnieć o strefach dla artystów, gdzie można było poznać podstawy origami, albo spróbować swoich sił w malowaniu figurek, a także po prostu oglądać wystawy. Dla zapaleńców zorganizowano sesje RPG,  LARPY, a także Grę Pilkonową .Dla każdego coś dobrego. Pomiędzy uczestnikami chodzili fani cosplay, z którymi wielu, w tym i my robiliśmy sobie zdjęcia.  Wprowadzali jeszcze więcej koloru do i tak już kolorowej społeczności.  Warto było mieć oczy dookoła głowy, żeby wyłapać jak najwięcej i  wymienić się poglądami.

Veni, vidi, czyli gdzie w tym wszystkim była Księganna?

Pierwszym panelem, na który wybraliśmy było RPG dla zielonych. Jak wprowadzić kogoś do świata gier fabularnych?, prowadzony przez Jarka „ Imbira” Imbirowskiego z  bydgoskiego Klubu Fantastyki MASKON, któremu jeszcze raz powtarzam, że go nie prześladuję. Zwykły przypadek, że byliśmy na  wszystkich panelach, jakie prowadził. Przynajmniej taka jest wersja oficjalna.

O ile połowa reprezentacji Księganny,  ta konwentowo mądrzejsza (czytaj: Darek) wiedziała o tym całkiem sporo, o tyle ja- Ania,  prócz  ogólnej  fascynacji i chęci rozpoczęcia przygody, nie wiedziałam nic. MASKONOM udało się opowiedzieć o tym tak, że jestem bliska podjęcia wyzwania. Wiem jak wybrać Mistrza Gry i jak zacząć, żeby się nie zrazić. Myślę, że jeśli ktoś nie zastanawia się nad tą formą rozrywki powinien znaleźć osobę, która się tym zajmuje i też z nią porozmawiać. Wiem po sobie, że byłam bliska zapisania się na konwentowe RPG, chociaż totalnie nie miałam o tym pojęcia. Znając mnie, gdyby nie panel, zraziłabym się i  raczej ponownie nie próbowała. Cieszę się, że do tego nie doszło.

Prosto stamtąd  poszliśmy dowiedzieć się czegoś o Draculi, który stał się bohaterem mniej i bardziej udanych kontynuacji. O większości z tych książek nie wiedzieliśmy, dlatego pomimo początkowego zdenerwowania prelegentki, słuchało się dobrze, a  Hrabia w pierwowzorze niedługo zawita na blogu.

Robiąc przerwę na jedzonko, poobserwowaliśmy przy okazji wioskę rycerską i wojów, którzy w widowiskowych strojach pokazywali różne taktyki walki. Warto było poświęcić im chwilę.

Kolejny na naszej liście był panel Joachima Tumanowicza o najdziwniejszych komiksowych supermocach. To był strzał w dziesiątkę. Spotkanie było pełne śmiechu i ciekawostek,  podawanych nam przez prawdziwego fana i znawcę. Przy okazji zapraszam na kanał Szafa z Komiksami! Warto! Wiedzieliście na przykład, że wśród superbohaterów były takie panie jak  Asbestos Lady? Uprzedzę pytanie, skojarzenie z azbestem w pełni uzasadnione. Kto zgadnie na co zmarła pani?

Wspomniany już Jarek Imbirowski poprowadził  panel o antagonistach, na którym zastanawialiśmy się dlaczego taki ich lubimy i po co są potrzebni. Wywiązała się ciekawa dyskusja na temat  trafności doboru bohaterów, o których była mowa.

Poszliśmy także na spotkanie z Mariuszem Czubajem, którego wytrwali czytelnicy blogu kojarzą z GRANDY 2016. Dalej jest tak samo zabawny i naprawdę warto chodzić na jego spotkania autorskie, Czuł się trochę jak odmieniec w klimatach Pilkonu, ale odnalazł się świetnie. Opowiadał o procesie tworzenia, doboru scenerii i  roli konsultacji i obserwacji w zawodzie pisarza.

Zaraz po tym spotkaniu odbył się finał konkursu cosplay, który zebrał  sporo osób i wywołał ogólną radochę. Organizatorzy oprócz wręczenia nagród dla najlepszych uczestników podziękowali tym, którzy przyczynili się do odbycia się konwentu. Zorganizowali także krótki  quiz dla widowni. Nie wyszliśmy z pustymi rękoma! Mówiłam, że miałam ze sobą specjalistę? Mówiłam

W niedzielę, z braku czasu, poszliśmy tylko na dwa panele.

Pierwszym był Deep Dark Web –  poziomy Internetu, które prowadził Imbir, pamiętacie moje zapewnienie, że go nie prześladujemy? Właśnie…  Znów skończyło się ciekawą dyskusją, o tym, co w sieci jest dostępne, co legalne, a co moralnie na miejscu. Był to panel zasłużenie ograniczony wiekowo. Jest nad czym myśleć.

Spotkanie z tegorocznym Pilkonem zakończyliśmy panelem o komiksie dla dorosłych, który poprowadził Arkadiusz „Pallek” Rachfał. Jemu również udało się  wciągnąć widownię w dyskusję. Panel zakończyłam z listą komiksów które chcę nadrobić. Strzeż się portfelu! Nadchodzę!

Osobne słowa uznania dla Aspeku, która sobie cichutko tworzyła, a obok której tak długo się kręciłam, że wyszłam z jedną z jej prac. Bardzo zapraszam na jej profil FB. Piękna robota, którą doceniać trzeba.

Dziękujemy także Zaczytanym Kinomanom na czele z Krzysztofem, który pełnił rolę Głosu Pilkonu. Zapraszamy i do nich.

Podsumowań nadszedł czas, czyli nie wsiadam do pociągu.

Czy było warto? TAK. Czy będziemy za rok? Oczywiście. Organizacja świetna, atmosfera jeszcze lepsza oraz dużo wspomnień, które sprawiają, że nie możemy doczekać się przyszłego roku i wiemy, że nie jesteśmy osamotnieni. Jeśli zastanawialiście  się czy warto przyjechać mówimy: Już zacznijcie się pakować na kolejną edycję.

Po więcej informacji zapraszamy  na oficjalny profil Pilkonu na FB i ich stronę

Poniżej zamieszczamy galerię zdjęć. Nie jest ich dużo, bo staraliśmy się brać aktywny udział i czasem po prostu  nie robiliśmy zdjęć.

Pozdrawiamy

Ania i Darek