J. K. Rowling Baśnie Barda Beedle’a

Wpis wieczorny, bo i temat sprzyja. Świat baśni jest niezwykle chłonny i tylko czeka, aż jakiś autor dołoży do niego swoje pomysły.  Motyw ten wplotła w swoją opowieść także J. K. Rowling. W Insygniach śmierci  zagrało to idealnie, ale czy jako osobne dzieło Baśnie Barda Beedle’a są w stanie się obronić? Czy naprawdę zasłużyły na miano białego kruka i ceny jakie osiągały przed wznowieniem? Przekonajmy się!

Z góry mówię. Nie będę opowiadać o czym są baśnie. Żadnych spoilerów. Książka jest malutka, cieniutka. Da się przeczytać w godzinę, a nawet  krócej. Co tu dużo  mówić? Gdyby nie pewien aspekt  nie byłoby się w co wciągnąć. Baśnie są przewidywalne i jeśli ktoś czytał inne zbiory baśni- różne bez względu na autora najpewniej się mocno rozczaruje. Inną sprawą jest dodatek do baśni, czyli komentarze Albusa Dumbledore’a. Ciekawe i mądre. Momentami da się im zarzucić, że to nie jest ten Albus, którego dobrze znamy z kanonu (rozumianego dobrze bez dziecka, co lepiej je wykląć niż nazwać przeklętym). Zbyt moralizatorski ton wpasowuje się jednak w całość baśni, dlatego aż tak nie przeszkadza.

Czytelnik, za pomocą tej książki, poznaje kilka ciekawostek ze świata czarodziejów, których:

  1. nie wyłapał, interesując się uniwersum,
  2. wcześniej nie podano.

ALE

Nie jestem pewna czy wydawanie tego zbiorku ma sens inny niż tylko finansowy.  Żeby nie było. Mówię teraz o zamyśle autorki, bo działanie polskiego tłumacza jest zrozumiałe. Wydaje, bo fani chcą mieć, pytają, a czasem nie są w stanie ocenić  biorąc do ręki oryginał. Bariera językowa robi swoje.

Też jestem  fanką świata wykreowanego przez Rowling. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile razy byłam bliska kupienia pierwszego wydania Baśni z drugiego obiegu, w którym osiągał ZAWROTNE ceny. Dziś cieszę się, że nie poległam.

 Komu polecam? To dobra książka dla fanów. Nie najdą wiele nowego, ale coś znajdą i najpewniej, mimo  tego co powiedziałam wcześniej będą zadowoleni. Ja jestem, choć przyznam, że oczekiwałam więcej od treści.

Szata graficzna nowego wydania? Cudo. Napatrzeć się nie mogę i czasem po prostu przeglądam ilustracje. Jeśli macie okazję, zajrzyjcie. Jeśli jesteście ciekawi, kupcie.

Myślę, że metodą na tę książkę jest nie spodziewać się zbyt wiele i traktować ją jak ciekawostkę, uzupełnienie kolekcji. Sprawdzi się wtedy idealnie, a na dodatek ozdobi półkę

 Ciekawi mnie co Wy myślicie o wznowieniach, innych wydaniach i dodatkach do świata Pottera. Czekam na opinie w komentarzach- podyskutujmy!

 

Pozdrawiam

Ania- Księganna

 

Tekst 3/7 tygodnia z Księganną do pozostałych zapraszam poniżej:

  • http://w-sercu-ksiazki.blogspot.com/ Marta

    Kocham Harry’ego Pottera więc nie zdziwi Cię pewnie, że mam wszystkie dodatki, a te trzy (Baśnie, Qudditch i Fantastyczne zwierzęta) w dwóch kopiach. 😀 Lubię te dodatki, pozwalają mi chwilę dłużej pobyć w tej rzeczywistości, ale co chyba ważniejsze – ja lubię takie przemyślane od a do z światy. Mapki, historia danego świata, a nawet przepisy to coś co mnie bardzo ciekawi i lubię takie dopracowanie tematu. 🙂

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Nie zdziwi, bo ja też kompletuję 🙂 Jakoś nie wyobrażam sobie biblioteczki bez Harry’ego, ale wiem, że są osoby, które go nie chcą czytać. Myślę, że sporo tracą, ale ja sama też mam takie serie. Pozdrawiam 🙂

      • http://w-sercu-ksiazki.blogspot.com/ Marta

        Sama nie wiem. Z jednej strony wiem, że to swego rodzaju „znak naszych czasów” i młodsi po prostu nie rozumieją tego fenomenu, kiedy nie było jeszcze pewnej literatury (YA, NA) tak na co dzień i w ogóle była inna dostępność i takiej tematyki i w ogóle zagranicznych dzieł, przecież to co wtedy było niesamowite dzisiaj jak np. czas oczekiwania na przekład, dzisiaj jest standardem. Z drugiej strony, gdy staram się myśleć bez tej otoczki, to nadal uważam Harry’ego Pottera za cykl piękny, wartościowy, napisany z rozmachem, który pozwala mi te lektury uważać za książki doskonale prezentujące się pośród młodzieżowej fantastyki. 🙂