Książkowy układ planet

Od momentu zobaczenia filmu Pani Ani z Czytam i piszę wiedziałam, że nadejdzie dzień, w którym sama odpowiem na tę zagadkę. Przeczytajcie zatem moje typy.

  1. Jowisz (Zeus), czyli planeta, która imię odziedziczyła po władcy. Jak powiedziała Pani Ania ,Zeus był bogiem bogów i kojarzymy go ze światłem. Zastanawiałam się co mogłabym tu przyporządkować i zdecydowałam się na Wyznaję Jaume Cabre. Książka o pędzie do wiedzy, który może nauczyć żyć, ale też życie zniszczyć. Jak jest w tym przypadku? Musicie sprawdzić sami.
  2. Mars (Ares), bóg wojny. Dla mnie nie może być tu innego typu, jak tylko Bikini J. L. Wiśniewskiego. Jedna z najlepszych, choć fikcyjna książka o realiach wolny. Wstrząsająca, ale niezapomniana.
  3. Merkury ( Hermes), wysłannik. Facet  odpowiedzialny za handel oraz złodziei. Tu  chciałabym przypomnieć Wam Pisane szkarłatem Anne Bishop, czyli książkę, w której są złodzieje wolności przekonani o słuszności swoich decyzji i pewni nadanego przez handel prawa odczłowieczania innych na rzecz zysku. Nic więcej nie powiem, bo to byłby spoiler, ale bardzo polecam całą serię.
  4. Neptun( Posejdon), czyli z mała randka z morzem i oceanem. I tu trochę przekornie przywołam Morze spokoju Katji Milay, czyli książkę , o której nie czytajcie nie dowiadujcie się. Po prostu kupcie/ pożyczcie/ wypożyczcie i zacznijcie czytać. Książka się odwdzięczy opowieścią, która na długo w Was zostanie, zrozumiecie, że nie warto bać się nocy, a martwe strefy to fakt. Wymownie milczę i czekam na wrażenia. Niech nie zwiedzie Was okładka i młodzież, jako grupa docelowa.
  5. Pluton (Hades), czyli bóg mocno powiązany ze śmiercią, patrzeniem na nią jej odbieraniem. Mogłabym tu napisać o Złodziejce książek Marcusa Zusaka, ale myślę, że to zbyt oczywisty wybór. Zamiast tego powiem o Elantris Brandona Sandersona, które  tak niedawno recenzowałam na blogu, a w którym śmierć jest upragnionym ratunkiem od szaleństwa. Ratunkiem, który nie nadejdzie.  Pokazuje to, jak czasem ciężko jest wywalczyć w sobie człowieczeństwo, ale jednocześnie, jak to jest konieczne.
  6. Saturn (Kronos), bóg zasiewów i plonów. Tu pomyślałam o Zaklinaczu słów Shirin Kader. Dlaczego? Ta książka pokazuje jakie plony może przynieść słowo, jak może odmienić czyjeś życie, albo je zniszczyć, jeśli zostanie źle dobrane. Jedna z najlepszych polskich książek, jakie miałam okazję czytać. Bardzo polecam.
  7. Uran ( Uranos) czyli witamy w kosmosie. Podejdę do tego trochę inaczej, być może przyszłościowo i powiem Holly-Jane Rahlens i jej Nieskończoność, za nie  do końca pozytywna wizję przyszłości, relacji międzyludzkich i rozwoju techniki. Nie mogę powiedzieć za dużo ponad to, że nie chcę nigdy trafić do takiego świata. A książkę polecam. Kupiłam ze względu na okładkę, ale uwierzcie: szata zdobi w tym przypadku piękne wnętrze.
  8. Wenus ( Afrodyta) Poznajcie Lisbeth Salander, czyli bohaterkę trylogii Stiega Larssona Millenium. Nikt nie ma tylu powodów by nienawidzić ludzi, co ona, a jednak, na swój pokręcony sposób, ona pomaga. Ma swój żelazny kodeks i nigdy nie rzuca słów na wiatr. Jeśli uzna kogoś za wroga – zabije, jeśli uzna za przyjaciela – da się zabić w imię przyjaźni.
  9. Ziemia, czyli planeta ludzi. Tu pasuje mi tylko jedna książka: Uwięziona w Teheranie Mariny Nemat. Książka o cierpieniu i człowieczeństwie, wyrażonym w przekonaniu, że na nienawiść można odpowiedzieć tylko miłością, a szacunek względem innych i walka o tenże jest obowiązkiem każdego.  To najszlachetniejsze oblicze walki i choć wielu uzna ją za z góry przegraną, czas pokazuje, że to największe zwycięstwo.
  10. Słonce, czyli  książka będąca w centrum.  Santiago Pajares  Książka której nie ma, czyli zbyt mało doceniana powieść.  Wyobraźcie sobie, że do wydawnictwa przychodzi książka, wydawca czyta ją i nie może powstrzymać się przed publikacją, choć nic nie wie o autorze i nie ma pojęcia czy i kiedy pojawią się kolejne tomy. Jak odnaleźć tę osobę, kim ona jest, skoro ma zdolność do zmieniania życia czytelników? To książka o tworzeniu współistnieniu i ludziach. Po prostu arcydzieło! I nie mówię tego na wyrost.

Może teraz Wy ruszycie w drogę? Bardzo jestem ciekawa  waszych pomysłow. Z przyjemnością poczytam. Dziękuję Pani Ani za ten niecodzienny pomysł 🙂

Pozdrawiam

Ania – Kięganna