Laura Ruby: Zapadła dziura Bone Gap

Małe miasteczka, wioski mają niepowtarzalny klimat. Każdy, kto kiedykolwiek w nich pomieszkał, wie, że mają one tyle samo wad, co zalet. Życie w nich na ogół kojarzy się ze spokojem, rutyną i przyrośnięciem do bezpiecznego miejsca. Bone Gap też. Do czasu.

Do Finna niewielu mówi po imieniu. Przyjęło się, że to Lunatyk,  który nikomu nie patrzy w oczy i nie do końca ogarnia rzeczywistość. Jest takim nieszkodliwym dziwakiem.  Jakby tego było mało wychowuje się z bratem, bo matka, kiedy doszła do wniosku, że odchowała synów i dość już dla nich poświęciła, wyjechała za miłością. Myślicie, że to koniec nieszczęść? Płonne nadzieje. ON porwał Różę. Ten, który miał zwyczajną twarz, a w istnienie którego nikt nie wierzy. No może poza kukurydzą.  Ale ją trzeba jeszcze usłyszeć.

Miguel upierał się, że kukurydza zachowuje się tak, jakby o wiele bardziej żyła. Nie po prostu sobie rosła, tylko jakby w każdej chwili mogła wyrwać się z ziemi i popełznąc gdzieś na tych swoich  chudych białych korzeniach. Strachy na wróble tak naprawdę nie mają odstraszać Bogu ducha winnych wróbli i wron, tylko kukurydzę

Zapadła dziura Bone Gap  od Laury Ruby i Domu Wydawniczego REBIS to realizm magiczny w swoim najlepszym wydaniu. Nie trzeba wierzyć na słowo E. Lockhart. Nie trzeba także w te słowa wątpić. Jeśli lubicie klimat, jaki  wywołuje ten gatunek z pewnością go tu znajdziecie.

Skończyłam czytać wczoraj i od tego  czasu nie mogę wyrzucić z głowy tej powieści. Może nie chcę, a może wrażenie było aż tak silne. Jedno wiem na pewno. Ważę słowa z wielką starannością. Chcę zachęcić do czytania, a jednocześnie boję się zepsuć przyjemność.

To jest powieść o traceniu, zyskiwaniu i o trudnościach jakie to wywołuje w człowieku. Niejednokrotnie zatrzymywałam się przy czytaniu, kiedy docierało do mnie jak bardzo złudna sielankowość uśpiła moją czujność. Autorka w tym czasie, niczym  pszczółka pracowała na drugim planie, żeby mnie wybić z tego spokoju. I udawało jej się kiedy wątpiłam w czyjeś racje, przestawałam ufać bohaterom, a czasem także podejrzewałam ich o chorobę psychiczną.

Laura Ruby idealnie zrozumiała i oddała dwie rzeczy. Ludzką mentalność, kiedy łatwiej jest znaleźć wytłumaczenie  w tym co nam się wydaje, a łatka przylega do człowieka ściślej niż skóra. Pojęła też, co dzieje się z człowiekiem, którego los naraża na stratę. Udało jej się, za pomocą zasad realizmu magicznego, obnażyć lęki, nadać im twarz. Pokazała, że walka ma różne poziomy i żeby walczyć  o coś, kogoś, trzeba najpierw zawalczyć o siebie.

Twoje kury  cię opuszczą, twoje koty cię opuszczą, twój pies mieszka w przyczepie  w Tucson w Arizonie i ma zupełnie nowe imię.

Polecam wszystkim. Tym, którzy gatunek lubią i tym, którzy go nie znają, nie lubią. Myślę, że ta powieść ma wszystko, czego trzeba, żeby te antypatię zniwelować.  Akcja jest prowadzona z perspektywy różnych osób, akcja przeplata się z retrospekcją, a mimo to przez całość płynie się przewracając kartki z prędkością światła. Na to wpłynął też fakt, że  w powieści nie ma miałkich bohaterów. Każdy czymś się wyróżnia,  łatwo jest sobie wyobrazić jak wygląda, jak się zachowuje, chodzi. Wynika to ze specyficznego opisywania świata, który wspomaga wyobraźnię do tego stopnia, że ta wchodzi na  wyższy poziom tworzenia obrazu. Nie umiem tego inaczej opisać. Chyba po prostu trzeba to przeczytać.

Trochę mnie boli, że nie mogę za wiele napisać o Róży, żeby nie walnąć spoilera, jednak  szczególnie te fragmenty, w których występuje, polubiłam. Podobał mi się dreszczyk niepewności, jaki im towarzyszył i z chęcią poczytałabym tego więcej. Jeśli ktoś przeczytał zapraszam! Porozmawiajmy!

Cieszę się, że czytałam tę książkę u progu listopada, kiedy wszystko jest bardziej melancholijne. Myślę, że także dzięki temu, wpadłam w nią bez reszty i na pewno będę wracać.

W moim osobistym rankingu to podium tegorocznych wydań. To prawda, recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem i wiecie co? To dobrze. Być może inaczej nie sięgnęłabym po nią, a to  byłby błąd.

Czy wy też macie książki, po które bez polecenia byście nie sięgnęli? A może czytaliście już Zapadłą dziurę Bone Gap? Tak czy inaczej porozmawiajmy w komentarzach.

Pozdrawiam

Ania – Księganna

 

Cytaty pochodzą z książki.

Zapraszam na stronę Domu Wydawniczego REBIS

  • http://w-sercu-ksiazki.blogspot.com/ Marta

    Wiesz, że przez Ciebie dzisiaj nabyłam tę książkę?

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Rumienię się 😀 Czekam na wrażenia! Koniecznie! 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

      • http://w-sercu-ksiazki.blogspot.com/ Marta

        Oczywiście! ♥