Ernest H. Gombrich: Krótka historia świata

Ernest H. Gombrich: Krótka historia świata

Zawsze lubiłam historię. Czułam się jak detektyw na tropie poznając losy ludzi i miejsc, których na żywo nie będę już miała okazji zobaczyć. Mam zasadniczy problem z datami, bo zawsze bardziej zwracałam uwagę na rozstrzygnięcie dlaczego coś się stało, jaka była konkretna postać. Moje specyficzne podejście sprawiło, że odrzuciłam studiowanie historii, kiedy wybierałam kierunek. Dziś chcę Wam opowiedzieć o książce, która historię traktuje jak najlepszą fabułę, przeprowadzając czytelników przez jej meandry  kolejno, poprzez nawiązania, nadawanie charakteru postaciom, o których niewiele wiemy i wywoływanie emocji w czytających. Książka niby kierowana do młodszego odbiorcy, ale mądra, także dorosłego przekona, że warto poznać zdarzenia z czasów minionych.

Krótka historia świata, której autorem jest Ernest H. Gombrich pierwszy raz ukazała się w Wiedniu w roku 1936. Już słyszę jęki zawodu, przecież nie ma sensu tego teraz czytać, straciło na aktualności, my patrzymy na świat inaczej.  Jest to jednak niezbyt trafione myślenie. Po pierwsze na polski rynek Dom Wydawniczy REBIS wprowadza wydanie uaktualnione, po drugie opatrzone przedmową wnuczki autora, która rzuca odpowiednie światło na liczącą 40 rozdziałów książkę. Nie mówimy bowiem o podręczniku do historii, a raczej zbiorze esejów na temat wybranych momentów z historii świata. Wszystko podane  w prosty, pomysłowy, zabawnych, a przede wszystkim mądry sposób.

Ni stąd, ni zowąd zabronić historii – pożytek pewnie z tego żaden. Właśnie ten, kto chce zrobić coś nowego, powinien bardzo dobrze znać to, co było kiedyś.

Książkę rozpoczyna rozdział  Dawno, dawno temu, w którym autor stara się wyjaśnić jaką rolę w życiu człowiek odgrywa pamięć.  Nie robi tego w oschły i drętwy sposób. Odwołuje się raczej do wyobraźni dziecka, albo przypomina dorosłemu, że też kiedyś miał ten szczególny rodzaj patrzenia na świat.

Z każdym kolejnym rozdziałem  nabierałam jednego przekonania. E. H. Gombrich był jednym z najlepszych gawędziarzy o jakich słyszałam, Żałuję, że nie żyje, bo chciałabym mieć szansę kiedyś go posłuchać.  Lekkość z jaką płynie przez  wydarzenia historyczne jest zadziwiająca, chociaż ja znam jedną osobę, która o historii mówi podobnie- moja babcia, Kiedy byłam mała wydawało  mi się, że wie wszystko, później już w szkole żałowałam, że to nie ona pisała nasze podręczniki. Cieszę się, że  każdy ma teraz szansę przeczytać książkę do tego stopnia wypełnioną pasją do wieków minionych. Będę ją czytać swoim dzieciom na dobranoc. Na pewno!

Historia to jednak nie tylko osoby i zdarzenia. To także język, źródła i wszystko co leży u podstaw utrwalania wiedzy. Myślę, że czasem zapominamy jacy z nas szczęściarze. Potrafimy czytać i pisać. Możemy poznawać czyjeś losy i zapisywać własne. Szkoda tylko, że nie doceniamy tych możliwości i nie ważymy słów.

 Czy to nie wspaniałe? Za pomocą 26 bardzo prostych znaków, złożonych z paru kresek, można napisać wszystko Słowa mądre i głupie. Święte i złe. We wszystkich językach i w każdym znaczeniu.

 Co więcej książka pokazuje, że każde zdarzenie opisane może być dla nas nauką, następstwem wcześniejszych wyborów. Robi to w sposób lekki nieobowiązujący, przypominając  poprzednie rozdziały i dbając żeby czytelnik patrzyła na historię całościowo, ale pamiętał też o szczegółach. Przestrzega też przed patrzeniem na zdarzenia historyczne jako łatwe. Choć da się je tak pisać, nie są takie, gdyż dotykały ludzi, którzy musieli sobie z ówczesnymi realiami radzić. To jest mądrość, jakiej często brakuje dorosłym, których osąd nad historią jest 0:1. Oni wiedzą jak powinno wyglądać czyjeś decydowanie. Są „mądrzejsi”.  To powszechny błąd.

Jakby to było dobrze, gdyby heroldowie wyjeżdżali konno na ulice i obwieszczali „Hej, zaczynają się nowie czasy!” Ale wygląda to inaczej: ludzie zmieniają poglądy i sami prawie tego nie  zauważają. A potem nagle spostrzegają zmianę, tak jak ty, kiedy przeglądasz stare zeszyty. Wtedy mówią z dumą: „Teraz są inne czasy”. A potem jeszcze dodają: „ Dawniej ludzie byli głupi”.

 Nie mogłam się oderwać od tej książki i chociaż  rozpoznawałam kolejne fakty autor wplatał jakąś anegdotę, która mnie zaskakiwała. Nie będę pisała komu polecam, bo nie ma osób, którym to odradzam. Jeśli nie wiecie jak przekonać dziecko do historii właśnie znaleźliście swój sposób. Spróbujcie,  myślę, że  maluchy same się będą  dopominać o kolejne rozdziały, a Wy zabierzecie książkę, by samemu doczytać do końca.

Zapraszam do dyskusji o historii w komentarzach. Jakie są Wasze doświadczenia?

Pozdrawiam

Ania – Księganna

  • https://booklicity.blogspot.dk/ booklicity

    Jestem zainteresowana! Historie polubiłam stosunkowo niedawno, mam wrażenie że przez całą edukację moim nauczyciele od tego przedmiotu po prostu nawalili – lekcje były nudne i prowadzone bez pasji. Dopiero powieści historyczne sprawiły że zaczęłam sie historia interesować w jakikolwiek sposób. Coś czuję że ta pozycja jest w sam raz dla mnie 🙂

    booklicity.blogspot.com

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Też tak myślę 🙂 Życzę Ci dobrej lektury i podróży przez wieki 🙂

  • https://wiewiorkawokularach.blogspot.com Wiewiórka w okularach

    Uwielbiam historię i ta książka to coś dla mnie 🙂 Zawsze się w takich lekturach rozczytywałam, a nawet od podręcznika do historii ciężko mnie było oderwać 😉