Guy Bass: Pacynek/ Pacynek i Oko Pirata

Guy Bass: Pacynek/ Pacynek i Oko Pirata

Prekursor niby-życia. Kochany i odrzucony jednoczenie. Wynalazek, który woli być sam niż zyskać pewność, że został zapomniany. Pacynek szmaciana lalka, której losy opisano po to, by dzieci przestały się bać. Tylko czy na pewno?

 Nie będę udawała, że kupiłam książki, które napisał Guy Bass, bo byłam pewna ich jakości. Nic o nich nie wiedziałam, ale kopiąc w kartonach z książkami po 5 złotych wynalazłam oba tomy i byłam bardzo ciekawa jak ma się treść do szaty graficznej i wszystkiego co wyczytałam na Lubimy Czytać. Na pierwszy rzut oka nie widziałam w tych książkach nic, co sama bym dzieciom poleciła. Czy po lekturze zmieniłam zdanie? Nie do końca. Ale od początku.

Pacynek to szmaciana lalka, pierwszy wynalazek szalonego Erasmusa. Mieszka w zamku w Pierdziszewie, mieście szarym, smutnym, którego jednak Pacynek nie zna, bo nie wychodzi poza wrota, a zajmuje się  podawaniem nowym wynalazkom profesora eliksirów pozbawiających ich potworności. Z niebezpiecznych stają się mili i zapomniani przez profesora, który  skończony projekt wypiera z pamięci na rzecz nowych pomysłów.

 Akcja pierwszego tomu rozpoczyna się kiedy do Pierdziszewa zajeżdża straszna i niezapomniana grupa cyrkowa, której talent w temacie straszenia jest co najmniej wątpliwa, Właściciel cyrku, niejaki Świr – Szukalski, w działaniach profesora widzi wielki interes dlatego stara się zrobić wszystko, by nawiązać z nim kontakt.

O ile rozumiem zamysł i koncepcję autora, nie sądzę by wyszło mu to, co założył. Pacynek jest miłym  stworzonkiem, bardzo oddany swojemu twórcy, nawet wbrew temu jak jest traktowany. I tu pierwszy problem. Żeby uczyć dziecko, że nie powinno się bać nie wystarczy mroczna szata graficzna i napis na okładce. Nie można  pozwolić na to żeby dziecko przyzwyczajało się, że mniejsze zło jest lepsze niż większe.  Pacynek ratujący profesora pokazuje młodemu czytelnikowi, że można pozwolić siebie na bycie pominiętym. I dobra. Pacynek zdobywa przyjaciół. Stwora i Arabelę, którzy starają mu się pomóc, dodać odwagi i zmotywować. Stwora polubiłam szczególnie, bo choć był duży i silny to jednocześnie ma największe serce i jest chodzącym dobrem. Ale moment w którym Pacynek opowiada swoją historię dziecko może się przerazić. Te sceny pokazują, że nawet najbardziej kochające osoby mogą nas z marszu porzucić, bez względu na to co było wcześniej.

Często słyszę od rodziców dzieci, że ich pociech mogą czegoś słuchać, oglądać, bo się nie boją, rozumieją, że jest różnica między prawdą, a czymś wymyślonym. Prawda wychodzi po czasie. A to że dziecko boi się zasypiać, a to ma koszmary, dziwnie reaguje etc. Mnożą się pytania skąd to się bierze. I nie dam sobie wmówić, że przesadzam.

 Co innego starsi odbiorcy, ci, którzy faktycznie wiedzą i rozumieją czym  jest fikcja, łapią podtekst i kontekst, Mnie ta książka śmieszyła, bawiła i zapewniła ciekawy wieczór. Powiększona czcionka pozwoliła mi szybciej  czytać. Ale ja jestem dorosła, nie utożsamiam się z bohaterami do tego stopnia, do którego potrafi dobić dziecko.

Trochę lepiej jest w drugim tomie, w którym Pacynek z przyjaciółmi rusza w podróż śladami Kapitana Kuternogi.  Nabiera również odwagi i szybciej podejmuje decyzje. Drugi tom dałabym już dziecku, ale do wspólnego czytania.

Czy polecam? Nie mogę z czystym sercem, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę, że książka jest szykowana dla  młodszego odbiorcy.  To ciekawe książki, ale  z polecaniem byłabym ostrożna. Dorosły czytelnik się uśmieje, nie każdy młodszy zrozumie.

 Nie czytałam Frankensteina, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że Pacynek miał być Frankensteinem dla dzieci. Planuję tę książkę przeczytać w 2018 i wtedy będę w stanie ocenić czy to porównanie ma sens.

Czytaliście? A możne znacie inne książki, które są kierowane do dzieci, a Wy  w życiu byście ich nie dali własnym pociechom? Porozmawiajmy, podajcie tytuły. To bardzo przydatna wiedza.

Pozdrawiam

Ania – Księganna

  • https://booklicity.blogspot.dk/ booklicity

    Co jak co ale ilustracje baaardzo mi się podobają 🙂
    Fabularnie wypada to trochę słabo, wiadomo że nie każda książeczka dla dzieci musi być wybitnie edukacyjna ale tutaj faktycznie coś poszło nie tak.

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      No ilustracje przyciągnęły moją uwagę i miałam nadzieję, że fabuła dotrzyma kroku, ale nie udało się , mówiąc delikatnie 😐 pozdrawiam 😁

  • Anna Nawrat

    Zgadzam się z przemówczynią? Przedpisalczynią? Z booklicity;) Ilustracje wymiatają!

    Co do treści to szczerze mówiąc, ja osobiście jako osoba dorosła pacynek takich jak Pacynek bym się bała, co dopiero młodszy czytelnik. Z drugiej strony taka na przykład „Rodzina Adamsów” była jednym z moich ulubionych seriali, gdy byłam mała, choć wizualnie i treściowo trudno powiedzieć, by była to rodzinka najbardziej dla dzieci odpowiednia. Może i z Pacynkiem byłoby podobnie? 😉

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Też kochałam ten serial! Ale on mimo klimatu pokazywał, że inność jest świetna i trzeba szanować to kim się jest, czego niestety Pacynek w pierwszym tomie nie robi wcale i o ile dorosły czytelnik będzie się dobrze bawił, bo wyłapie kontekst, podtekst itd. o tyle niektóre dzieci spojrzą na to inaczej. Sama bym tego uczniom nie poleciła 😁

  • http://w-sercu-ksiazki.blogspot.com/ Marta

    Hahahaha – jaka świetna książka! 😀 No rozumiem, że nie do końca wyszło, ale lubię, że chociaż autorzy próbują. Dzieci nie mam, a cudzym daje tylko przemyślane pozycje więc jak to mówią „nie znam się to się nie wypowiem”. 😉
    Polecam „Frankensteina” – mi bardzo przypadł do gustu. Wiele późniejszych „adaptacji” wypaczyło trochę to o czym ta książka jest w rzeczywistości i choć być może nie jest tak hmm… powiedzmy „przebojowa” jak różne późniejsze wersje tej historii to… Ma swój przekaz. I za to ją polubiłam.