Italo Calvino: Niewidzialne miasta

Italo Calvino: Niewidzialne miasta

Italo Calvino. Pisarz, o którym nic nie wiedziałam. Pamiętałam tylko, że Abigail Jailette z Wyznań książkoholiczki pokazywała jedną z jego książek Jeśli zimową nocą podróżny. Już wtedy książka była  niedostępna, ale nazwisko zapadło mi w pamięć, także dzięki pięknej szacie graficznej wydań.

Kiedy do szkoły, w której pracuję przyszły kartony z książkami, zwyczajowo zanurkowałam w nie  z nadzieją, że znajdę także coś dla siebie. Tym sposobem dorwałam „Niewidzialne miasta” po pięć złotych. No grzech nie brać, choć przyznam, że miałam obawy. Co jeśli wywindowałam oczekiwania i się rozczaruję, a z  niezapomnianej uczty literackiej zostanie tylko literacka niestrawność?

Teraz jestem na siebie zła. O to, że tak długo zwlekałam. Już w zapowiedzi dzisiejszej opinii prognozowałam najlepszą książkę tego roku i dalej podtrzymuję ten pogląd. Nic jeszcze nie powiedziałam o „fabule”, bo nie na fabule opiera się ta książka.

Jest to raczej opowieść o wrażeniach, miejscach i ludziach. Zarówno takich, którzy istnieć mogli, ale i tych, których istnienie jest potrzebne do zrozumienia siebie. Marko Polo zabiera Kubłaj-chana  w podróż po wyobraźni i pozwala mu panować nad światem jaki pomaga mu tworzyć. Wielki Chan z początku wierzy, że opowiada mu się o miejscach istniejących, później wątpi, by na koniec poddać w wątpliwość rzeczywistość pałacu.

Ale próżno wyruszyłem w podróż z zamiarem odwiedzenia tego miasta: Zora, zmuszona do trwania, nieruchoma i niezmienna, aby lepiej zapisywać się w pamięci, zasłabła, rozpadła się i znikła. Ziemia o niej zapomniała.

Krótkie opisy miast przeplatają w sobie opisy architektury i ludzi, a oba elementy mają mocne podłoże filozoficzne. Nie próbujemy zrozumieć jakie coś jest, ale dlaczego jest takie. Dostrzegamy razem z Chanem i Polo błędy założycieli, zaszyfrowany przekaz, konsekwencję.

– Czy w dniu, kiedy poznam wreszcie wszystkie symbole – spytał Marka – uda mi się na koniec posiąść moje imperium?

A na to Wenecjanin:

– Nie wierz w to panie: w tym dniu ty sam staniesz się symbolem pośród symboli.

 

Dość szybko orientujemy się, że w opowieści  wcale nie o miasta chodzi. Pod postacią miast kryją się ludzkie lęki, niepewności, pragnienia, dążenia. To jacy jesteśmy podobni i różni jednocześnie

Dochodzimy do momentu, w którym nie wiadomo czy to Polo opowiada Chanowi, czy na odwrót. Badają świat jaki tworzą opowieścią, zaczynają go pragnąć i bać się jednocześnie. Całość przywodzi na myśl oscarową „Incepcję”, ale w wydaniu znacznie głębszym i ważniejszym

Przybywając do każdego  nowego miasta, podróżny odnajduje własną przeszłość, o której posiadaniu już nie pamiętał: obecność tego, czym już nie jesteś  lub czego nie posiadasz, oczekuje cię przy przejściu przez miejsca obce i nigdy niewzięte w posiadanie.

Nie da się przecież powstrzymać wyobraźni, która raz została puszczona samopas. Co więcej są  takie ludzkie cechy i osiągnięcia, których nie da się odbudować, kupić.  Weźmy na przykład utracone relacje. Nie wszystkie odbuduje zwykłe przepraszam.

Tylko jeśli poznasz resztkę nieszczęścia, której nie zdoła odkupić żaden drogocenny kamień, będziesz mógł wyliczyć dokładną liczbę karatów, ku której ma zmierzać końcowy diament, i nie przeliczysz się w swym zamierzeniu już u zarania.

Książka Italo Calvino zostawia człowieka z głową pełna pytań, na które wymaga odpowiedzi, ale ich nie daje. Nie może dać, bo zdaje się, że jej celem jest poruszenie do przemyśleń.

Przychodzi w życiu taka chwila, kiedy wśród znajomych ludzi więcej jest zmarłych niż żywych. I umysł nie chce już przyjmować innych fizjonomii, ich nowego wyrazu: na wszystkich nowo spotkanych twarzach odciska dawne formy, dla każdej wynajduje najodpowiedniejszą maskę.

Mogłaby być dłuższa, ale dobrze, że nie jest. Wystarczy już to, jak bardzo zaskakuje i zmienia patrzenie na świat i otaczających nas ludzi.

Wiem, nie napisałam o niej wiele, ale to jeden z tytułów, które trzeba samemu przeżyć. Celowo nie piszę przeczytać, bo przeżyć jest bardziej adekwatne. Starałam się jak mogłam nie narzucać Wam mojego odbioru, a raczej cytatami pokazać styl i język. Jestem ciekawa jak Wy byście ją odebrali. Będę wdzięczna jeśli ktoś, kto ją czytał odezwie się i porozmawiamy. A niedecydowanych pozdrawiam i bardzo zachęcam.

Ania – Ksieganna