Magdalena Charbicka: Integracja sensoryczna przez cały rok

Magdalena Charbicka: Integracja sensoryczna przez cały rok

Wyobraźmy sobie mózg jako komputer, który gromadzi za pomocą zmysłów różne informacje, odpowiednio je opracowuje i w sytuacji koniecznej „wyciąga odpowiednie dane” żeby zrobić z nich użytek. Gdybyśmy spróbowali wyobrazić sobie jakiś przedmiot, wraz z całym zespołem  cech dla niego charakterystycznych, to jesteśmy w stanie  nadać im znaczenie. Przykładowo  czerwony kulisty kształt może być piłką, pomidorem lub kulą. Jeśli dołożymy do niego elementy poznania jak smak, zapach, wiązar, wrażenia płynące z dotykania skórki, nie będziemy mieć wątpliwości z jakim obiektem mamy do czynienia, jeśli już kiedyś doświadczyliśmy zmysłowo kontaktu z tym obiektem. Każda z jego wymienionych cech przedstawiona pojedynczo, w izolacji, nie daje nam pełnej odpowiedzi na pytanie, co mogę mieć na myśli, wyobrażając sobie średniej wielkości, kulisty kształt, niebędący do końca regularną kulą. Dzięki doświadczeniom zebranym z wielu modalności zmysłowych jesteśmy zatem w stanie budować  swoją wiedzę o świecie.

Powyższy  cytat potwierdza nie tylko to, jak bardzo istotna jest integracja sensoryczna, o której będziemy dziś rozmawiać, ale poniekąd  dotyka  też zamysłu zakładki Pracownia na tym blogu. Dlaczego? Pokazuje, że o trudniejszych pedagogicznych i rozwojowych zagadnieniach powinno się mówić z poszanowaniem sfery merytorycznej, ale także w sposób przystępny i przejrzysty. To zdecydowanie udało się Magdalenie Charbickiej w książce Integracja sensoryczna przez cały rok.

Autorka nie tylko kolejno tłumaczy czym jest integracja sensoryczna, czym są zmysły, jak powinniśmy na nie patrzeć, jak zrozumieć ich działanie  i wpływ na  codzienne funkcjonowanie. Obok teoretycznych zasad w książce zawarte zostały przykłady z bogatego dwudziestoletniego doświadczenia praktycznego. Sprawia to, że zamiast suchej i nudnej publikacji, którą torba przeczytać by podnieść kwalifikacje, utrwalić wiedzę, otrzymujemy opowieść, którą czyta się przyjemnie, przy okazji korzystając z jej zasobów.

Kiedy zastanawiałam się jak opisać tę publikację stwierdziłam, że ktoś, kto będzie czytał opinię, nie liczy na szczegółowe streszczenie. Myślę zresztą, że ono nie byłoby adekwatne do potrzeb. Wiem, że kiedy sama byłam na studiach brakowało mi ocen książek, które opisywały interesujące mnie zagadnienia. Trud pojawiał się w momencie, w którym trzeba było wybrać jedną z nich i liczyć, że znajdę w nich to czego szukam, podane tak, żebym była w stanie to zrozumieć i zapamiętać. Oto książka, która w mojej opinii tak właśnie traktuje Integrację sensoryczną i jej zaburzenia. Mocną stroną tej publikacji jest te spory, jak na objętość  książki, zbiór ćwiczeń, które można wykorzystać w pracy z dzieckiem. Co ważne, by to zrobić nie trzeba być nauczycielem. Zakładam, że wśród odbiorców tego tekstu mogą znaleźć się rodzice, którzy przyszli pytać wszechwiedzącego „ wujka Google” o poradę.  Być może  zdiagnozowano zaburzenia integracji, chcą więc je zrozumieć i wprowadzić w zabawy z dzieckiem taką aktywność, która będzie jednocześnie atrakcyjna i pomocna.  Książka M. Charbickiej okaże się pomocna.  Zaznajomienie się z nią nie zajmie  rodzicom wiele czasu i będą oni mogli ją wykorzystać praktycznie.

Nie będę mówiła  dużo o tym, że książka jest przydatna w pracy pedagoga, bo wydaje mi się, że wprawne oko, czytając moje zachwyty, wyłapie, że książka się przyda. Pracujemy z dziećmi przez cały rok szkolny, dzieci objętych pomocą jest wiele, dlatego normalnym jest sytuacja,  w której po prostu brak już pomysłów. Potrzeba wtedy źródła nowych pomysłów, z którego da się sprawnie i szybko skorzystać, żeby uatrakcyjnić zajęcia. To jedna z tych, książek, które wychodzą na przeciw tym potrzebom.

 Czy polecam?

Zdecydowanie. Głównie ze względu na balans jaki zachowuje pomiędzy zawartością merytoryczną, a przystępnością publikacji. Jest też łatwa w codziennym wykorzystaniu, co sprawdziłam już kilkukrotnie szykując zajęcia. Na pewno  jeszcze nie raz zajrzę do niej i dalej będę korzystać.

Czy po przeczytaniu tego tekstu zmieniliście podejście do integracji sensorycznej? Macie jeszcze jakieś pytania? A możne czujecie się zaciekawieni i będziecie zgłębiać zagadnienie?

Niezmiennie czekam na Was w komentarzach. Postaram się odpowiedzieć na pytania i będę brała żywy udział w dyskusji,  jeśli ta się wywiąże. Zapraszam, a za książkę dziękuję Wydawnictwu Difin.

Ania – Księganna