Sabri Louatah: DZIKUSY Francuskie wesele, Upiór nawiedził Europę

Sabri Louatah: DZIKUSY Francuskie wesele, Upiór nawiedził Europę

Byliście kiedyś na weselu? Być może pamiętacie z niego początkowe, wszechogarniające napięcie. Każdy chce przecież dobrze wypaść w oczach pozostałych gości, dawno niewidzianych ciotek, głośnych wujków. Fason przecież należy trzymać. Przynajmniej póki na sali są fotograf i kamerzysta. Co jednak kryje się pod maskami? Czy to możliwe, żeby kilka dni odmieniło  na zawsze życie całej rodziny, a nie tylko państwa młodych?

Przyznam Wam się do czegoś. Francuskie wesele, czyli pierwszy tom Dzikusów nie był dla mnie przyjemny. Odkąd otrzymałam przesyłkę z dwoma  tomami tej serii, co najmniej z siedem razy podchodziłam do lektury.  Najpierw przeszkodziła mi tzw. proza życia, która zmusiła mnie do porzucenia czytania  w ogóle, a później kolejne strony  niemiłosiernie się dłużyły. Czułam się jakbym pod przymusem oglądała film w zwolnionym tempie, którego fabuła nie składa się w logiczną całość.

Tak było do pewnego momentu. Powiedziałam sobie, że nie pójdę spać póki nie przeczytam choćby pierwszego tomu. Objętościowo przecież nie ma tragedii. Książka liczy sobie dokładnie 301 stron, a ja tyle potrafię połknąć na jedno posiedzenie. Musiałam mieć jakiś przebłysk geniuszu, bo okazało się, że warto było zmęczyć  pierwsze 200 stron dla rozkręcającej się fabuły, która  warta jest tego wysiłku.

Jak wiadomo, leżący  na ziemi śnieg tłumi dźwięki, łagodzi ból i wyszlachetnia cały świat. Tymczasem fatalne zdarzenie z wolna zbliżało się, skradało, aby w końcu spaść na Karima- zdarzenie niezwykłe, katastrofalne, a przede wszystkim zupełnie niewiarygodne, zdarzenie, które miało go wyrzucić na margines systemu, w sumie nieprzynoszącego niczego szczególnego tym, którzy przestrzegali jego reguł.

Śledząc to, co napisał Sabri Louatah trafiamy na algierskie wesele, ale tylko pozornie ono jest w centrum. Tak naprawdę poznajemy cały przekrój ludzkich charakterów i doświadczeń. Z perspektywy drugiego tomu (Upiór nawiedził Europę), o którym powiem poniżej i to tylko śladowo, żeby uniknąć spoilerów, wiem, że ten przydługi wstęp był konieczny. Owszem, można się przyczepić o to jak został napisany i ile pierwszego tomu zajmuje, bez niego jednak trudno będzie zrozumieć wybory bohaterów, ich trudności i poglądy. Autor sprawnie pokazuje, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a nie każde błędy życiowe można ukryć pod warstwą przekonania o dokonaniu zmiany na lepsze.

My siedzimy okrakiem między dwoma krzesłami Ani tam nie jesteś my u siebie, ani tu! No więc gdzie możemy czuć się u siebie?

Rodzinna saga przeplata się z wątkiem politycznym, zarysowanym przez  rozgrywające się w tle wybory. Zwyczajowe rozmowy przy stole, szczególnie gdy się nie wie o czym rozmawiać z kuzynem widywanym tylko przy „ większych okazjach”, muszą  w końcu zejść na temat polityki.  Dobrze zobaczyć, że jest to temat poruszany także w innych niż Polska krajach. Niedobrze, że radykalizm jest tak realistycznie pokazany. Gdyby nie świadomość, że to fikcja literacka, człowiek mógłby uwierzyć w prawdopodobieństwo ich zaistnienia. Trafnie określiła to na okładce drugiego tomu S. Chutnik, pytając czy aby nie jest to proroctwo dla Europy?

Karim, będący w moim odczuciu postacią wiodącą, obserwuje dwie rzeczywistości: rodzinną i polityczną. Obie są dla niego niezrozumiałe i w żaden sposób nie przystają do tego, co sam sądzi o świecie. Nie mieści się w ramach oczekiwań, choć usilnie stara się w nie wpasować. Jak się okazuje nie tylko on ma z tym problemy. Czym skończy się poszukiwanie zrozumienia? Tego już powiedzieć nie mogę.

Książki tylko pozornie są łatwe w odbiorze. Jedyne, co mogę powiedzieć o drugi tomie: nacieszcie się wolnym tempem pierwszego tomu, bo kiedy lawina wydarzeń ruszy, pozostanie niezatrzymana. Akcja pierwszych dwóch tomów to zaledwie  kilka dni, ale nie dajcie się zwieść.

 Czy polecam? Tak, choć mam pełną świadomość, że  nie wszystkim się spodobają. Niektórych początkowe trudności i możliwe znużenie mogą odstraszyć, jeśli jednak lubicie wątki polityczne, rywalizację,  która jest podszyta społecznymi i moralnymi dylematami, ta seria jest dla Was. Najbliższe skojarzenie jakie mam to Trylogia Larssona, o której  często się mówi, że trzeba przetrwać momenty dłużyzny i dotrzeć do sedna. Tu jest podobnie, choć Dzikusy  zdecydowanie są łatwiejsze w odbiorze.

Jak Wy obieracie obraz rodziny w powieści? Może znacie jakieś ciekawe tytuły, w których rodzina to tylko pretekst by przedstawić  głębszy problem? Zapraszam do komentarzy. Jeśli macie już za sobą Dzikusy i czekacie, jak ja, na kolejne tomy zapraszam do dyskusji. Uważajmy jednak na spoilery, tym bardziej, że rozmawiamy już o dwóch tomach.

Za  możliwość przeczytania  serdecznie dziękuję Wydawnictwu W. A. B. i zapraszam  do przyjrzenia się omawianym tytułom, a także pozostałej ofercie:

GWFoksal

Profil FB Wydawnctwa W.A.B

 

Ania – Księganna

  • http://jelenka.pl/ Jelenka

    Nad Dzikusami zastanawiam się już od bardzo dawna i przyznam, że mam podobne podejście. Oby w końcu się skusiła… i bardzo korci mnie w tym przypadku audiobook

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Wiesz co? Myślę, że w tym przypadku audiobook uratuje nudę pierwszych stron 🙂 Nie słuchałam, więc ciężko mi ocenić jakość. Daj znać jakie będą Twoje odczucia i nie daj się zwieść. Nawet jeśli z początku będzie ciężko, o ile tylko dasz radę dotrwaj do końca, bo przy końcu książka daje radę 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Anna Nawrat

    Jak zwykle jestem w tyle, jeśli chodzi o znajomość tytułów…

    Radykalizm to ciężki i bardzo przygnębiający temat, a takich staram się unikać w książkach, bo wystarczy mi to, co otacza mnie na co dzień. Na pewno warto sięgnąć po pozycję ten temat poruszającą, ale potrzebuję do tego odpowiedniego momentu. Może audiobook rzeczywiście będzie jakimś rozwiązaniem.

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Powtórzę, co wyżej powiedziałam, zmordować pierwszy tom nie jest łatwo. Znaczy inaczej. Czyta się szybko, ale jest zbyt szczegółowy i jakiś taki nudnawy. Może zniechęcić a to by szkoda była 🙂 Spróbuj w takiej formie, jak Tobie wygodnie 🙂 Jestem ciekawa jakie będą Twoje odczucia 🙂