Tom Hanks : Kolekcja nietypowych zdarzeń

Tom Hanks : Kolekcja nietypowych zdarzeń

Książki pisane przez osoby sławne nie kojarzą się zbyt dobrze. Szczególnie, gdy produkt średniej jakości, próbuje się obwołać dziełami, tylko ze względu na znane nazwisko. Czy z tym właśnie mamy do czynienia  w przypadku „Kolekcji nietypowych zdarzeń” Toma Hanksa?

Bałam się tej książki. Bardzo. Głównie dlatego, że aktora kojarzyłam z naprawdę wielkim talentem do budowania roli, co wcale nie musiało być tożsame z  budowaniem narracji  na piśmie. Wkładając ją do koszyka stwierdziłam, że nie ważne jakie będę mieć wrażenie, nie będę nigdy umiała przejść bez emocji nad tym, że nie  podjęłam wyzwania, nie spróbowałam spojrzeć na świat, perspektywą  stworzoną od zera przez Hanksa. Zawsze mogę przecież spuścić na tę książkę zasłonę milczenia. Na szczęście nie muszę.

Na zbiór składa się 17 opowiadań, z których każde czymś się wyróżnia, a wszystkie są powiązane motywem maszyny do pisania. Zdecydowanie zbiór nie jest idealny.  Wśród opowiadań były takie, które przyciągnęły moją uwagę bardziej, do tego stopnia, że chciałabym doczekać ich rozszerzenia. Znalazłam jednak i takie, na których się nudziłam, oznaczając sobie miejsce, w którym się kończy i dążąc do niego jak do zbawienia od męki.

ALE

To jest normalne.  Zbiór, jako różnorodny, dotyka  różnych tematów z różnych  perspektyw i nie wymaga, żeby każda z nich przypadła nam do gustu. Tak się dzieje nie tylko u Hanksa. W zasadzie jestem w stanie wymienić jeden czy dwa  tytuły, które podobały mi się bez zastrzeżeń. Jednego  nie można odmówić. Warsztat pisarski Hanksa, jak na debiut, jest naprawdę mocną stroną całości i każe mieć nadzieję, że ta literacka przygoda to tylko preludium do dłuższej opowieści.

Wszystkie opowiadania nie starają się „wyjść z siebie i pójść obok” Zdarzenia  z pozoru zwyczajnie, jak na przykład coroczny telefon z życzeniami świątecznymi albo próbę poradzenia sobie z rozpadem związku obserwujemy z niecodziennej perspektywy. Gładko i prawie niezauważalnie autor przechodzi z opisywania czegoś w próbę przekazania czegoś głębszego. I udaje mu się. Patrząc na objętość książki wydawało mi się, że przeczytam ją szybko i  będę mogła o niej opowiedzieć. Nie tędy droga. Okazało się że więcej zyskuję kiedy czytam wolniej i  poświęcam więcej czasu na przemyślenie.

NIE

Nie oznacza to, że książka jest niezapomniana, wnosi wiele do współczesnej literatury i powinna teraz wyskakiwać z każdej lodówki, piekarnika, pralki, domagając się przeczytania. Spokojnie opowiada to, co miała opowiedzieć. Jest pewna przekazu, oderwanego od znanego nazwiska. Nie musi się  za nim kryć. Sama w sobie „jest silna”, a jednocześnie jest tym czego spodziewać by się można od człowieka, który potrafi grać na takim poziomie artyzmu i kunsztu. Udowadnia, że prawdziwa sława to nie przypadek i składa się na nią ciężka praca poparta własnym zdaniem i spojrzeniem na świat, które się umie przekazać dalej. Obserwator uczy obserwować. Pokazuje, że za każda historią jest głębia, którą warto poznać, a której z kolei nie warto oceniać.

Myślę że  ten tytuł  zasługuje na uwagę. Nie trzeba się bać rozczarowania, bo  każdy powinien znaleźć choć jedno opowiadanie, które przypadnie mu do gustu, na co bardzo liczę.

Czy Wy już przeczytaliście tę książkę? Co o niej myślicie? Czy jak ja czekacie na to, co jeszcze pokaże nam Tom Hanks , pisarz?

Zapraszam do  komentarzy.

Pozdrawiam

Ania – Księganna

  • http://biblioteka-wspomnien.blogspot.com/ Ania

    Nie mogłabym nie kojarzyć autora, a jednak za opowiadaniami nie przepadam i nawet słynnego nazwisko mnie do tego nie zachęca. Niemniej cieszę się, że treść broni się sama 😀

    https://biblioteka-wspomnien.blogspot.com

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      W takim przypadku dobrze dorwać pożyczny egzemplarz i spróbować jedno, jeśli kiedyś najdzie Cię jednak ochota, ale nic na siłę. Tak jak napisałam bardzo liczę, że doczekamy się powieści pióra Hanksa, bo myślę, że wtedy w pełni rozwinie wachlarz umiejętności, które niewątpliwie ma 🙂
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny
      Ania

  • https://skursywieni.blogspot.com skursywieni

    Czytałam gdzieś, chyba w „Książkach” fragmenty i bardzo się zastanawiałam, czy nie kupić, bo styl wyglądał na fajny, a w opowiadaniach przynajmniej jedno zawsze się udać musi. Nie skusiłam się, bo staram się panować nad biblioteczką i nie pozwalać jej rozrastać się w nieprzewidzianych kierunkach, ale jak się pojawi w bibliotekach to się ucieszę.

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Ja kurczę coraz mniej wierzę „Książkom” recenzencko, ale to trzeba im oddać, że fragmenty książek są „in+” dla całej imprezy. Znam problem pączkującej biblioteczki i też walczę z nim 🙂 wypisałam z tego 100 książek, a teraz wykreślam i wyczytuję 🙂 działa 🙂 Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny
      Ania

  • Anna Nawrat

    Kusi mnie ten Hanks, oj kusi. Lubię jego kreacje aktorskie i bardzo ciekawa jestem, jak radzi sobie jako pisarz. Zaczął od opowiadań, ambitnie, bo wbrew pozorom nie każdy najlepszy nawet pisarz odnajduje się w krótkich formach. Dla nas czytelników to jednak lepiej, bo opowiadania można sobie dawkować, rozłożyć w czasie, nie tracąc nic z fabuły.

    Na pewno kiedyś sięgnę, a na razie czekam na kolejną rolę aktora:)