Richard Schwartz : Pierwszy róg

Richard Schwartz : Pierwszy róg

Czy powieści fantasy,  w obliczu szeroko  rozpisanego świata, pełnego nowych zasad  i zaskakujących praw, mogą skupić się na bohaterach? Czy taki zabieg jest w stanie się wybronić? Zapraszam na recenzję Pierwszego Rogu Richarda Schwartza, czyli powieści, która ma szansę  porządnie zaskoczyć czytelników. Ale po kolei.

Sroga zima i gospoda.  Pierwsza myśl? No nie mogło być  bardziej schematycznie. Oczekiwałam, że za chwilę wejdzie przez drzwi postać, która  rozkręci akcję, utworzy drużynę poszuka biżuterii i skompletuje do tego górę oraz legendę. Jeszcze tylko peleryna i pójdę boso w  tle. I zgadnijcie co? Postać wchodzi.

Sera Leandra de Girancourt, elficka maestra w służbie królowej, która poza piękną zbroją i niecodziennym mieczem zdaje się być zbyt pewna siebie i totalnie nienawykła do warunków w jakich, przez pogodę, będzie musiała przebywać. Typowa idealistka z zasadami. Jeśli miałabym ja miała do kogoś przyrównać, w głowie tworzy mi się obraz kujonicy po studiach, która swoje cud – miód przygotowanie teoretyczne zestawia z realiami i okazuje się, że w zasadzie wie niewiele, a może inaczej, musi nawyknąć do przekładania teorii na praktykę. Co nie zawsze  się udaje.

Z drugiej strony mamy narratora i głównego bohatera powieści ser Harvalda, z lekka podstarzałego,  mądrego życiowo i bardzo doświadczonego jegomościa, który wiele już w życiu widział i wypił, a jego cięte riposty są zawsze w punkt, a przemyślenia zdradzają, że już od pierwszego spojrzenia na Leandrę przeczuwa kłopoty.

Co się stanie kiedy ta dwójka spotka się w gospodzie pełnej po brzegi ludźmi i nie tylko różnej, często szemranej, profesji? Jak na  nerwowych gości wpłynie odkryte morderstwo? I wreszcie: kto jest kim w układance tworzonej przez Schwartza?

Tego oczywiście Wam nie powiem. Jeśli jednak z powyższego opisu spodziewacie się schematu, to tak jak  ja  dacie się zaskoczyć, bo w tej książce wcale nie akcja jest najważniejsza, choć oczywiście  są wydarzenia, które trudno jest przewidzieć i które zmieniają poglądy czytelnika.

Mimo, że książka jest ewidentnie z nurtu fantasy i  autor tworzy świat od zera, tłumacząc go i objaśniając jak działa, to wcale nie znajduje się w centrum. Tam zostawiono miejsce dla bohaterów, którzy zaludniają gospodę. Poznajemy ich oczami Harvalda, a choć różnią ich rasa, pozycja społeczna i wiele innych aspektów łączy jedno: żaden nie jest jednoznaczny. Nie należy się spodziewać, że elf będzie się zachowywał jak na elfa przystało, a człowiek jak na człowieka. Postać zachowuje się stosownie do własnych doświadczeń i przekonań. Stąd też w powieści nie znajdziemy schematu zachowań żadnej rasy, a cały obraz jest bardziej prawdziwy i wiarygodny. Bardzo mi to przypadło do gustu bo o wiele bardziej od skomplikowanych  opisów świata wolę zastanawiać się nad portretami bohaterów i ich decyzjami. W Pierwszym Rogu zachowano zdrową proporcję między trzema elementami: akcją, opisem świata i opisem bohaterów.  Opisy po czasie mogą nastręczać niewielkich problemów tym osobom, które chciałyby bardziej zżyć się z głównymi bohaterami, a pozostałych traktować tylko jako tło, dodatek. Tu jednak nie ma na to miejsca, bo każda postać wprowadzana do fabuły ma w niej mocna pozycję i jest celowa. Do tego stopnia, że momentami udaje jej się przejąć całkowicie uwagę czytelnika . Ja na przykład nie umiem się zdecydować na jedna ulubioną. I to tez mi przypadło do gustu.

Wyraźnie widać, że mamy do czynienia z początkiem serii, która będzie się rozkręcała z tomu na tom, a czytelnik do żadnego rozwiązania fabularnego nie powinien się specjalnie przywiązywać.

Czy polecam? Zdecydowanie. Powieść odwołuje się do rozwiązań, które znamy z klasyki fantasy, ale podchodzi  do nich w nowy sposób i to zdecydowanie ją wyróżnia  spośród pozycji zalewających rynek. Jest napisana z pomysłem, a to  sprawia, że bawi intryguje i zachęca do czekania na kolejne tomy. Mam nadzieję, że to czekanie nie będzie zbyt długie.

Premiera książki jest dziś, czyli 20 kwietnia, więc jeśli Was przekonałam książka  jest już dostępna. Zastanawiam się czy lubicie fantastykę? Jak  do niej podchodzicie, jak różnicujecie? Czy są jej odłamy, na które spoglądacie chętniej, mniej chętnie? Zapraszam do komentarzy.

Pozdrawiam

Ania- Księganna

  • Anna Nawrat

    Zapisuję i w najbliższej przyszłości kupuję. Przekonałaś mnie swoją recenzją, a i na instagramie i blogach okładka już parę razy zatrzymała na sobie mój wzrok. Lubię fantastykę w wielu wydaniach, a taką, w której najważniejsi są bohaterowie, lubię szczególnie:)

  • http://w-sercu-ksiazki.blogspot.com/ Marta

    Na początku byłam sceptyczna, bo jak to tak – debiut, który podoba się wszystkim?! Potem przeczytałam i zrozumiałam, że po prostu ta książka nie dość, że wyróżnia się z tłumu to jeszcze ma w sobie coś takiego, że mam wrażenie, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Jestem ciekawa jak będzie w drugim tomie! 😉