Paweł Zych, Witold Vargas : Bestiariusz Słowiański [Tom I i II]

Paweł Zych, Witold Vargas : Bestiariusz Słowiański [Tom I i II]

Każdy uczeń polskiej szkoły zna mitologię grecką, kojarzy choć pojedynczych bogów rzymskich czy egipskich. A co z naszą, rodzimą kulturą słowiańską? Ilu z nas wie więcej niż przekonanie o tym, że byliśmy poganami, wierzyliśmy w coś o czterech twarzach  stawiane w lasach.

Bo wiecie,  każdy człowiek lubi słuchać o swoim, poznawać swoje. I nie chodzi o to, ze teraz będziemy Słowian stawiać ponad Greków,  Egipcjan, czy jakąkolwiek inna grupę ludzi. Nie da się przecież uciec od prawdy, że każda  kultura regionalna  składa się na jej ogólny obraz. Mowa raczej o tym, że wszystko powinno być równe ważne i równie pieczołowicie  badane. A tego o wierzeniach Słowian powiedzieć nie można. Głównie dlatego, że ślady zamierzchłych wierzeń  były solidnie wyniszczane na rzecz  Chrześcijaństwa. Nie ma co dywagować, że to dobrze, że to źle, że (tu wstaw trzecią opcję).

Bestiariusz słowiański to mówiąc najprościej alfabetyczny spis demonów i stworów,  które tłumaczyły naszym przodkom zasady przyrody, strzegły dzieci przed złem i głupimi  zachowaniami.  W wyobraźni Słowian powstały baby wodne, marudy, mamuny banniki, strzygi, skrzaty, tęsknice etc., etc.

W zasadzie jedynym znanym sposobem na pozbycie się niechcianej lokatorki było przekazanie jej komuś innemu (najlepiej nielubianemu krewnemu – z tych, co to dorobiwszy się, natychmiast zapomnieli o uboższej części familii).

Dość powiedzieć, że jeśli wszystko o czym przeczytacie w tych pięknych książkach  miałoby istnieć  domy Słowian składałoby się z oooooogooooomneeeegooo zapiecka i maleńkiej reszty domostw. Niepojęte jest to ile można zmieścić w domu. Co ważne nie wszystkie demony są złe, niektóre nawet bardzo pomocne, zdolna na przykład wykarmić ludzi, kiedy grozi im głód. Dlatego należy żyć z nimi w dobrej komitywie i z poszanowaniem ich zachciewajek.

 

Aby wyhodować chowańca (…), należało pierwsze złozone przez czarną kurę jajo (tzw. znosek) nosić przez dziewięć dni pod pachą. W tym czasie trzeba było wystrzegać się od kapieli i poboznej modlitwy. Ostatniego, dziewiątego dnia z jaja powinien wykluć się chowaniec, ale gwarancji nie było. Zdarzali się wiec desperacji, który potrafiliprzeciągać taką kurację miesiącami.

 

Ta książka to cudo graficzne. Planując ten tekst zastanawiałam się czy wstawiać przykładowe grafiki, ale pomyślałam, kurczę! Zdjęcia i tak tego nie oddadzą, a ja bardzo nie chcę Was zniechęcić. Zresztą na YT można zobaczyć kilka filmików, opisujących te  książki, których autorzy pokazują  wybrane przez siebie grafiki. Uważam jednak, że dużo większe wrażenie robią one kiedy są trzymane w rękach, a czytelnik może poczuć pod palcami fakturę papieru,  zapach farby. W ten sposób książka  na pewno zapada w pamięć, a co ważniejsze naprawdę zaciekawia tematem i inspiruje do poznawania kultury, która przewija się w przekonaniach i przesądach wielu osób do dziś. Co ciekawe odwołujemy się do nich bezwiednie i nie uświadamiamy sobie, że jakieś słowa lub powiedzenia  mają swoje słowiańskie korzennie.

Co wy myślicie o książkach tego typu? Ciekawią Was? A może uważacie, że niepotrzebnie zaśmiecają umysł i nie są przydatne? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii.  Czekam w komentarzach!

Pozdrawiam

Ania – Księganna

 

 

  • Anna Nawrat

    Och tak, jak ja marzę o tej książce już od dłuższego czasu! Muszę w końcu zabrać się za kupowanie książek, których pragnę całym sercem i niestety ciągle o nich zapominam.

    Szkoda, że tak niewiele wiemy na temat naszych słowiańskich wierzeń. Cieszy za to to, że coraz więcej pisarzy sięga do tego, co wiemy, po inspiracje. Jestem pewna, że niejeden z nich po „Bestiariusz słowiański” sięgnął nie raz i nie dwa:)

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Znam problem z zapominaniem o książkach, których się bardzo chce. Teraz w pracy mam taki czas, że w sumie cudem będzie jeśli uda mi się w maju skończyć czytać 3 książki. Nie śmiem nawet robić jakichś zawiłych planów urlopowo – wakacyjnych w tym temacie. Bestiariusz wart jest uwagi i myślę, że naprawdę Cię ucieszy, kiedy w końcu zdobędziesz własny egzemplarz. Moje marzenia opiewają na całą serię Legendarz od BOSZ, ale to w innym życiu chyba 🙂

  • http://w-sercu-ksiazki.blogspot.com/ Marta

    To pierwsze pytanie – czy my znamy mitologię słowiańską to coś o co pytam i ja. Grecką na pamięć. Rzymską tak samo. A naszą rodzimą już niekoniecznie! Marzy mi się dorwać „Bestiariusz”!

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Niedawno wyszło połączone wydanie. Nie widziałam go na żywo, ale jeśli jest tak samo ładne, to może warto? Bardzo dużo w tych książkach ciekawostek, myślę że się nie zawiedziesz 🙂