Anna Dostojewska: Wspomnienia

Anna Dostojewska: Wspomnienia

Dziś będzie o książce, którą wyratowałam ze zmielenia. Pobliska mi biblioteka uznała, że ludzie nie będą już po nią sięgać. Może dlatego że wygląda staro, może ze względu na zapach albo na to, że foliowa okładka wtopiła się we właściwą. Nie znam powodów i prawdę powiedziawszy nie do końca mnie interesują. Chcę Wam opowiedzieć o książce, która jest mocną kandydatką do podium roku 2018.

 Jakiś czas temu, na potrzeby studiów, przypomniałam sobie Zbrodnię i Karę  Fiodora Dostojewskiego (Przy okazji polecam słuchać jej w wykonaniu Jacka Rozenka. Nie da się lepiej!). Już wtedy mój czytelniczy mózg wgrał sobie informację, że wypadałoby wziąć się także za inne jego książki, ale miałam takie zawalenie w pracy, że objętościowo za bardzo mnie bolało. Pewnie dlatego ostatecznie sięgnęłam po wspomnienia Anny Dostojewskiej. Chciałam odnowić w sobie tę  spychaną potrzebę. I zrobiłam to z nawiązką.

Niewiele pamiętałam z życia tego wybitnego rosyjskiego pisarza i dobrze, ponieważ  opowieść spleciona przez drugą żonę  Dostojewskiego była dla mnie nowością i odkrywaniem całkiem innego człowieka niż ten, którego wyobraziłam sobie w głowie.  Anna Dostojewska robi wszystko, żeby ukryć siebie w losach, jakie opisuje.  Totalnie nie dostrzega swojej roli w dbaniu o Dostojewskiego. A, że była filarem na, którym się oparł widać w cytowanych przez nią słowach.

A tu obca, ledwo poznana panienka od razu wczuła się w moją sytuację i bez westchnień czy oburzeń zaczęła mi pomagać. W dodatku pomoc ta wyrażała się nie w słowach, lecz w czynie. Po kilku dniach naszej pracy wstąpiła we mnie nadzieja.

Jak się poznali? Anna  kształciła się w fachu stenografa i miała pomóc pisarzowi, by ten wyrobił się z napisaniem książki w terminie, a co za tym idzie, uchronił się od długu i zawiłości prawnych, które odziedziczył po bracie. Później się okazało trudności materialne to  było drugie imię Fiodora, ale czas spędzony przy pracy nad „Graczem” i niezliczone, a  bardzo mądre i życiowe rozmowy zbliżyły do siebie  przyszłych małżonków, którzy pomimo różnicy wieku, poważnej choroby Dostojewskiego i innych czynników zdecydowali się  spędzić ze sobą życie.

Opowiadając o tej książce nie można nie wspomnieć o tym jak wyjątkową kobietą była Anna Dostojewska. Zdawała sobie sprawę, że łączenie się ze znanym pisarzem nie będzie łatwym zadaniem, a na kartach jej wspomnień widzimy jak uczyła się przy nim dorosłości, stanowczości, a ostatecznie także stawiania swojego męża i dzieci ponad wszystko inne. Zawsze miała własne zdanie, z czasem i w wyniku doświadczeń życiowych nauczyła się ufać własnym osądom i Wierzyc we własne siły.

Nie jestem nihilistką, to prawda, jestem jednak kobietą i przykro mi, kiedy słyszę, gdy się mówi źle o kobietach.

 Jaki Fiodor wyłania się z tych wspomnień. Powiedziałabym, że jest ich dwóch.  Pierwszy to wielki pisarz, który potrzebuje czasu dla siebie, przed pierwszą kawą jest zgryźliwy, a praca literacka pochłania go w pełni i zmusza resztę domowników, żeby jej się podporządkowali.

Ideami swoich powieści Fiodor Michajłowicz niekiedy się zachwycał, lubił je i długo i głęboko przemyśliwał, jednak z ich urzeczywistnienia w swoich utworach prawie Zawsze, z małymi wyjątkami, był niezadowolony.

Drugi Fiodor to kochający ojciec, łatwowierny człowiek, którego bardzo łatwo można było oszukać, zranić i wykorzystać. Dla swojej rodziny, nawet tej dalszej i „po kisielu” gotów na każde poświęcenie i stratę. Na to wszystko straszny z niego zazdrośnik.

Pisarz powinien znać wszystko i wiele doświadczyć osobiście. Jednakże zapewniam cię, że nie delektuję się cynicznymi scenami, a wręcz budzą we mnie wstręt.

 Obu Fiodorów łączyło jedno. Bezgraniczna troska i miłość względem młodej żony. To takie uczucie, które dodaje kobiecie skrzydeł i pozwala jej uwierzyć, że ze wszystkim sobie poradzi jeśli tylko on będzie obok. Fiodor wiedział, że ma silną i odważną żonę i dlatego chciał żeby ona sama w to uwierzyła. Mimo różnicy wieku nigdy nie traktował jej jak dziecko. Był zazdrosny i nadopiekuńczy do granic możliwości, nie raz też denerwował tym swoją żonę, ale kilka dni później oddawał jej  w rozporządzanie proces wydawania książek i bezgranicznie wierzył, że sobie z tym poradzi.

 To jaki był wobec Anny jej mąż widać najlepiej w momentach, w których ona go tłumaczyła i usprawiedliwiała.

Rzadko kto zastanawia się i porównuje warunki, w których żyli i tworzyli inni pisarze, z tymi, w jakich żył i pracował mój mąż. Prawie wszyscy( Tołstoj, Turgieniew, Gonczarow) byli ludźmi zdrowymi, posiadali materialne zabezpieczenie i mieli możliwość dokładnego i starannego opracowywania swoich utworów. Fiodor Michajłowicz cierpiał na  dwie ciężkie choroby, obarczony był dużą rodziną, długami i troską o dzień jutrzejszy, o chleb powszedni, Czyż mógł w tych warunkach nadawać swoim utworom ostateczny szlif?

 Dostrzega jego wady, ale minimalizuje je do maciupeńkich przywar w obliczu gigantycznych zalet i geniuszu  jaki w nim widzi. Dość powiedzieć, że Anna Dostojewska całe życie  podporządkowała najpierw miłości do tego człowieka, a po jego śmierci propagowaniu jego twórczości.  Nie byłoby takiego Dostojewskiego jakiego znamy bez jego żony, a to najlepsze świadectwo dla łączącego ich uczucia.

 Nie lubię tego pisać, bo mam wrażenie, że próbuję Was do czegoś zmusić, ale naprawdę  mam wielką nadzieję, że odkopiecie wydanie Wspomnień Anny Dostojewskiej i dacie im szansę. Kiedy już to zrobicie, przyjdźcie – porozmawiajmy. A może już czytaliście tę książkę? Wtedy tym bardziej zapraszam do dzielenia się wrażeniami i pozdrawiam

Ania – Księganna

  • http://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com Anna Nawrat

    Ależ Ty ładnie piszesz o tych zapomnianych przez większość książkach! Aż chce się sięgnąć mimo tego, że nic Dostojewskiego nie czytałam (tak, wiem, skandal) i zupełnie nic nie wiem o nim i jego życiu prywatnym, nie mówiąc już o Annie Dostojewskiej. Spróbuję gdzieś znaleźć egzemplarz i kto wie, może jeszcze będziemy mieć okazję do podyskutowania na jej temat:)

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Mam nadzieję, że biblioteka w Twojej okolicy nie była tak ” zawzięcie genialna” żeby próbować zniszczyć tę książkę i uda Ci się ją dorwać.