Caleb Carr: Alienista

Caleb Carr: Alienista

Dziś już się tak o nich nie mówi, bo dziedzina, w której się specjalizują, jest nam bliższa,  bardziej zrozumiała. Alieniści. Inaczej mówiąc osoby  badające chorych psychicznie w czasach pełnych jeszcze przesądów, demonów i innych przekonań, dla nas niemalże śmiesznych. Czy jesteście gotowi ruszyć w głąb ludzkiego umysłu, choć to, co tam znajdziecie prawie na pewno przyprawi Was o dreszcze? Czy potrafilibyście współczuć oprawcy? Postawmy te pytania i w drogę.

Książkę, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć poznałam niespodziewanie, kiedy razem z Darkiem szukaliśmy serialu, który moglibyśmy obejrzeć. The Alienist skusił mnie, bo tematyka psychologii i psychiatrii zawsze bardzo mnie ciekawiły. Próbę  zrozumienia pobudek działania zabójcy, skojarzyłam Zbrodnię i Karę Dostojewskiego i byłam sprzedana.  Oczywiście  szybko usłyszałam że jest to serial na motywach książki, ale nie robiłam sobie nadziei, że została ona wydana w Polsce i tu się pozytywnie zaskoczyłam. Dom Wydawnczy Rebis nie tyle wydał ile wznowił książkę, której autorem jest Caleb Carr, a znaczy to, że wpadli na tę ciekawa książkę zanim została przypomniana za sprawą serialu. Przeczytałam i obejrzałam, mogę więc powiedzieć Wam  jak jedno wypada względem drugiego.

Laszlo Kreizler jest sławnym alienistą, choć o uznaniu nie może być za bardzo mowy, skoro większość ludzi nadal nie wierzy w jego metody. Dobrze, że doktor Kreizler zamiast przejmować się opiniami ogółu interesuje się człowiekiem i jego umysłem. Kiedy od Teodore’a Roosvelta( tego samego, tylko przed karierą polityczną) dostaje propozycję zajęcia się serią dziwnych morderstw, wie, że musi stworzyć nieoficjalną grupę dochodzeniową. Czy ma szansę rozwiązać zagadkę, a może raczej narazi współpracowników na za duże niebezpieczeństwo?  Bohaterowie, którzy wspierają alienistę, a także ci, którzy  chcą mu utrudnić śledztwo są charakterystyczni i bardzo solidnie zbudowani. Mają swoje zdanie i  nie są tylko zapychaczami tła. Nie silą się także na wszechwiedzę i nieomylność. Wszystkich polubiłam i mam nadzieję, że w kolejnym tomie  jeszcze bardziej zaznaczą swoją obecność.

…o czynach każdego człowieka w znaczącym stopniu przesądzają jego wczesne doświadczenia i bez znajomości tych doświadczeń nie można zrozumieć niczyjego zachowania ani na nie wpłynąć.

Opowieść jest momentami bardzo brutalna, ale nie to najbardziej w niej uderza. To, co bardziej zapada w pamięć, to dogłębna analiza zachowania morderców i psychopatów. Momentami mamy wrażenie, że siedzimy w głowie osobom, z którymi na co dzień  nie mamy ochoty mieć coś wspólnego. Więcej. Podczas czytania łapałam się na współczuciu i zrozumieniu okazywanym mordercom. Nie żartuję. Wędrowanie po ulicach Nowego Jorku z roku 1896 tworzy niezapomniany klimat.

Mocną stroną książki są problemy społeczne, które porusza. Autor motywuje nas do przemyślenia męskiej prostytucji, feminizmu, pozycji społecznej przyznawanej policji, a także znaczeniu odpowiednich relacji rodzinnych. Poznajemy mechanizmy, oceniamy, często współczujemy, albo denerwujemy na tych bohaterów, w  których możemy upatrywać źródeł zła. Co ciekawe w Alieniście nic nie jest oczywisty.

Muszę zaznaczyć, że choć w książce jest sporo akcji autor kładzie nacisk na opisy przeżyć, wspomnień, reakcji. Mimo to nie wieje nudą ani przez chwilę. Najlepiej po prostu spróbować czy taki styl prowadzenia fabuły przypadnie Wam do gustu. Jeśli lubicie „ grzebać w głowach bohaterom”, jesteście w domu. Bardzo, bardzo czekam na kolejną książkę autora, ale poczekam na pasującą okładkę. Ot taka forma książkowego masochizmu.

Co z serialem, czy warto? Według mnie tak. Bohaterowie są równie charakterystyczni, a klimat zachowany. W dużym stopniu zachowano wierność książce, dodając tylko kilka elementów. Porównując, można  szybko dostrzec, że zrobiono to, by podkreślić charakter opowieści i przyzwyczaić odbiorcę do zwracania uwagi na szczegóły.  Z zaciekawieniem śledziłam rozwój wypadków i budowanie atmosfery. Nie przeczę, że mogło mieć na to wpływ to, że najpierw obejrzałam serial, a potem dopiero sięgnęłam po powieść.  Jeżeli szukacie dobrze przełożonej na ekran powieści, Alienista jest bardzo dobrym przykładem.

Poniżej możecie  obejrzeć trailer serialu, tak do wglądu i oceny. Mnie przekonał i zaciekawił, więc może z Wami też to zrobi.

Naprawdę zakładam, że jest duża szansa, że serial Wam się spodoba. Szczególnie jeśli lubicie sherlockowe klimaty, choć jeśli mam oceniać, zdecydowanie wolę Laszlo. Bardziej mnie przekonuje literacko i serialowo.

Jestem bardzo ciekawa, czy planujecie sięgnąć, albo już sięgnęliście po tę książkę, bo obsesyjnie poszukuję kogoś, komu podobała się tak jak mi. Chciałabym też móc rozmawiać bez obawy o chapnięcie spoilera.

Za książkę dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis

Pozdrawiam

Ania – Księganna

  • https://ksiazkaibestia.blogspot.com/ Book Beast

    Ooo widziałam serial, i całkiem mi się podobał, szczególnie ten klimat ^^ zastanawiam się czy jest sens teraz sięgać po książkę 🙂 świetna notka 🙂

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Myślę, że warto. Książka mimo wszystko zaskakuje i zapada w pamięć, jest też bardziej uporządkowana 🙂

      Pozdrawiam
      Ania