Katherine Applegate: Jedyny i Niepowtarzalny Ivan

Jesteśmy ciekawi świata. Chcemy go doświadczyć, dotknąć, zrozumieć. Pewnie dlatego lubimy muzea ogrody zoologiczne, kolekcjonowanie. Pozwala to zobaczyć choć skrawki miejsc i przestrzeni, których bez tego nie będziemy mieli szansy odwiedzić. I to jest piękne, tyle że nie całkiem.

Ivan jest gorylem, który rezyduje w dość mizernym ZOO, mieszczącym się w  centrum handlowym. Kiedyś był bardzo sławny, przyciągał uwagę i pieniądze, a teraz jest ewenementem. Stał się jednak świetnym obserwatorem i nauczył się ludzkiego języka.

Ludzie za dużo mówią. Trajkoczą jak szympansy i wypełniają świat hałasem, nawet gdy nie mają nic do powiedzenia.

Dzięki Katherine Applegate  patrzymy na ludzi  z perspektywy goryla, który spogląda na  to jak zachowują się ludzie i nie może ich zrozumieć. Nawet jeśli kilku z nich lubi, jak na przykład sprzątacza i jego córkę, bo dostrzega, że nie  gonią za nieuchwytnym i tak w jego gorylej głowie nie mieści się, jak można być takim głupim.  Ivan zwany Jedynym i  Niepowtarzalnym  będzie musiał zmierzyć się z niejednym po to by sobie przypomnieć co znaczy być gorylem, a nam co znaczy być człowiekiem. I nie będzie to łatwa nauka. Co zmieni fakt, że Ivan umie rysować?

Ta książka wpadła mi w oko  niedługo po premierze. Wtedy jednak przekładałam jej kupno z zamówienia na zamówienie, a okładka bombardowała mnie z każdej strony. Kiedy zobaczyłam ją na Pyrkonie, stało się jasne, że wreszcie ją kupię.

Słyszałam wcześniej, że jest to książka dla młodszego odbiorcy i pozornie  na taką wygląda. Ilustracje, duża czcionka, niewiele tekstu na jedną stronę i nieskomplikowany tekst. Uważajcie jednak na tę pułapkę. Dla mnie jest to propozycja głównie dla dorosłych, choć nie przeczę, że nada się na wspólne czytanie z dzieckiem i rozmowę o szacunku względem zwierząt ich wolności i tego, że także czują i rozumieją.

Niejedzenie różnych produktów stało się teraz modne i obok osób, które faktycznie żyją w myśl  szeroko rozumianej idei proekologicznej, egzystuje sobie całkiem  pokaźna grupa instaekologów. Daleka jestem od oceniania kogokolwiek, bo odpowiadać mogę wyłącznie za własne decyzje i czyny, myślę jednak, że  po przeczytaniu Jedynego i  Niepowtarzalnego Ivana wycieczka do ZOO już nigdy nie będzie taka sama.

Ja sama  zastanowię się dziesięć razy. Sama książka nie próbuje przekazać kategorycznego sprzeciwu wobec takim miejscom. Uwrażliwia raczej. Zachęca do zwrócenia większej uwagi na warunki w  jakich trzymane są zwierzęta.

Połączenie celnej obserwacji ludzkiego trybu życia i mądrej ekologii, działa na korzyść tej książki i sprawia, że na długo zapada w pamięć i motywuje do przemyślenia  naszych własnych wyborów. „Dzięcięcy”, prosty język, odbierany przez niektórych jako minus książki, dla mnie jest jej zaletą. Nie lubię gdy o kluczowych dla mnie sprawach mówi się zawile. Odciąga to uwagę od tego, co książka chce sobą przekazać. W mojej ocenie taki zabieg stylistyczny, to bardzo dobry pomysł autorki.

Czytaliście Ivana? Jeśli macie już wyrobione zdanie sekcja komentarzy jest Wasza. Zresztą analogicznie , jeśli książka jest  jeszcze przed Wami. Przekonałam was?  A może chcecie sobie porozmawiać o ekologii?  Czekam w komentarzach i pozdrawiam.

Ania – Księganna

  • http://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com Anna Nawrat

    Uważam, że ZOO jako instytucja pomagająca zwierzętom, które z różnych przyczyn (choroba, urodzenie czy wychowanie w niewoli) nie są w stanie przeżyć w ich naturalnym środowisku, jest potrzebna. Przeraża mnie natomiast to, w jaki sposób przetrzymywane są zwierzęta w niektórych z tych ogrodów. Do dziś pamiętam Śląski Ogród Zoologiczny i białego niedźwiedzia, który siedział w klatce 4m/4m, z jednym małym brodzikiem i strużką sączącej się wody. To było coś tak okropnego, że zawsze odchodziłam od niej z płaczem. Zdaje się, że nie tylko mnie to bolało, bo niedźwiedzia już nie ma, a klatka została zniszczona.
    Dzieci trzeba uwrażliwiać od najmłodszych lat, a i niektórym dorosłym przydałaby się lekcja empatii i współczucia.