Trevor Noah : Nielegalny. Moje dzieciństwo w RPA

Trevor Noah : Nielegalny. Moje dzieciństwo w RPA

Nie zdziwię się jeśli mi powiecie, że nie macie pojęcia kim jest Trevor Noah. Do niedawna ja też nie wiedziałam. Swoja książką przedstawił mi się jednak najlepiej jak mógł i przypomniał, że historia to nie tylko nauka ku przestrodze. Po świecie ciągle chodzą i będą chodzić ludzie, dla których historia jest determinantem tego na co  mogą sobie pozwolić, albo przed czym się słusznie buntują.

Ale od początku. Spójrzcie poniżej, opinię zaczniemy tymi samymi słowami, którymi zaczyna się książka. Jest to wiedza, która kieruje uwagę na odpowiednie tory i przypomina wiedzę ze szkoły.

Jeśli jednak obawiacie się, że będzie to książka smutna, patetyczna i ciężka spieszę z uspokajaniem. Trevor zgrabnie uniknął wszystkich  możliwych pułapek. Nie atakuje czytelnika, a w zamian  na przykładzie swoich wspomnień tłumaczy, czym w praktyce był apartheid. Pozornie lekki i żartobliwy ton, przetykane sarkazmem bardziej trafia do człowieka i nie pozwala zostać obojętnym.

Geniusz apartheidu polegał na tym, że zwracał przeciwko sobie ludzi stanowiących ogromną większość społeczeństwa. Dzielił ludzi na grupy i podsycał wzajemną nienawiść, żeby łatwiej nimi rządzić.

Nielegalny to  zapis cichego buntu przeciw podziałom, a także historia człowieka, który żeby znaleźć swoje miejsce w społeczeństwie  wypróbowuje  maski i testuje granice, które pozornie zdają się pozostawać nieprzekraczalnymi.

Bardzo ważną osoba w życiu Noah jest jego matka. Już widzę jak uruchamiają Wam się lampki, że to przecież  jest oczywiste, ale w tym przypadku chodzi o inny wpływ na życie dziecka.  Był on jej formą sprzeciwu, do którego nie mogła się wprost przyznać, ale który nieustannie wyrażała starając się wychować syna  na osobę bez ograniczeń rasowych w głowie. I udało jej się to, a książka jest wyrazem szacunku syna względem takiej matki. Przy okazji powiem jeszcze, może komuś pomogę, że książka jest idealnym urodzinowym prezentem dla mam.

Władze mogły zabrać dzieci. Władze zabierały dzieci. Niewłaściwy kolor skóry w niewłaściwej dzielnicy – to wystarczyło, by dziecko trafiło do sierocińca, na zawsze odebrane rodzicom.

Ta książka, choć jest o  życiu chłopaka, który zdolności dostosowywania się do społeczeństwa, przekuł w swoja siłę, jest też  dowodem na siłę kobiet. Nieustraszonych, silnych i konkretnych.

Czy warto? Bardzo. Kiedy siadałam do niej po raz pierwszy nie przypuszczałam nawet, że zrobi na mnie, aż takie wrażenie. Głownie  ze względu na zręczność i bezkompromisowość z jaką ukazuje bezsens podziałów politycznych, rasowych, a także płciowych, które nie służą rozwojowi i nabraniu odwagi do sięgania po to, co nam się należy, a raczej odbierają siłę do bycia człowiekiem i walki o niezbywalne prawa.

Uważam, że jest to książka bardzo ważna, bo uczy tej odwagi w sposób przystępny, jednocześnie tłumacząc błędną logikę minionych systemów tak, by wrażenie i wiedza zostawały w sercu człowieka i zmieniały jego stosunek do rasizmu.

 Nie możemy uciekać od problemu. Rasizm i inne podziały społeczne, mimo całej  naszej wiedzy i wydawałoby się świadomości, są  nadal obecne.  Trevor Noah swoją książką pokazuje  jasno, że nie służą one podnoszeniu wartości jednej nacji na rzecz innej, a raczej skłócają nas i odwracają uwagę od prawdziwych problemów. Skłóconymi łatwiej się rządzi, tylko czy  w XXI wieku  mamy moralne prawo kierować się podziałami? Apartheid zniesiono, ale ludzie już nie raz pokazali, że bardzo boleśnie uczą się na błędach.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu WAB.

Swoją drogą, będę czekała w komentarzach na wszystkich, którzy chcieliby porozmawiać o podziałach. Domyślam się, że sporo ludzi już czytało te książkę , więc wrażenia też są w cenie.

Pozdrawiam

Ania – Księganna

  • http://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com Anna Nawrat

    Uwielbiam Trevora Noah za jego humor, inteligencję i serce. Tak, to ostatnie można obserwować nawet w The Late Show w segmencie „pomiędzy scenami”, gdzie dzieli się z widownią zgromadzoną w studiu swoimi przemyśleniami na różne tematy. Świetny człowiek, naprawdę!

    Co do podziałów, to tak jak zauważył Trevor i tak jak piszesz, bardzo często tworzone są sztucznie i wykorzystywane do skłócania z sobą ludzi, a powiedzmy szczerze, wiele nie potrzeba. Podziały, podobnie jak brak wiedzy i prostactwo to najgorsze elementy w społeczeństwie. Połączenie wszystkich trzech daje naprawdę tragiczne skutki, co możemy zresztą zaobserwować na własnym podwórku, nie potrenujemy do tego apartheidu><

    Cieszę się, że przeczytałaś „Nielegalnego” i tak Ci się spodobał:)

    • https://www.ksieganna.com/ Anna Chalasz

      Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Ludzie nie potrzebują nazywać i grupować zachowań i reakcji, żeby jednocześnie prześcigać się w braku szacunku. Dobrze, że mamy ludzi jak Noah, którzy uczą bronić się przed tym dystansem
      Pozdrawiam 🙂