Konwentowe know how. Czyli jak pojechać na pierwszy konwent i przeżyć, tzn. wrócić zadowolonym

Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że poradników takich jak ten, który właśnie czytacie jest wiele. W większości zawarte tam rady się pokrywają, także jeżeli ukończycie lekturę z pewnością pojedziecie na konwent odpowiednio przygotowani i cały pobyt uznacie za udany. Na początek należy wyjaśnić czym ten tajemniczo brzmiący konwent jest. Zakładam, że skoro czytacie ten poradnik, to już jakieś pojęcie o wydarzeniu macie. Może natomiast zdarzyć się tak, że jesteście rodzicami i Wasze dziecko oznajmiło, że jedzie na konwent. Już śpieszę z wyjaśnieniami. Konwent to spotkanie fanów szeroko pojętej kultury popularnej. Może być konwent mangi, fantastyki, LARP-owy lub mieszany czyli łączący wiele dyscyplin. Organizowany przez lokalne kluby zrzeszające takich zapaleńców. Mają miejsce najczęściej w szkołach, domach kultury, lub w halach targowych. Z reguły pierwszy konwent na jaki się trafia odbywa się w Waszym miejscu zamieszkania lub w okolicy. Jest to swojego rodzaju inicjacja. Następnie jeżeli konwent uznacie za udany i zapragniecie więcej, to udajecie się do innych miast, w których coś się odbywa.

Początkujący konwentowicze, często stają przed jednym poważnym problemem. Otóż chcą jechać na konwent, ale nie ma z kim, bo np. nasi znajomi się tym nie interesują. Oczywiście zdaję sobie sprawę, ze samotna podróż pociągiem po kraju, do nieznanego miasta, może być dość trudna do przeżycia. A co dopiero jak jest się jeszcze pod opieką rodziców, którzy przecież się obawiają o nasz los. Czy jechać? Na to pytanie nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi tak lub nie. Tutaj każdy przypadek rozstrzygamy indywidualnie. Przede wszystkim nie polecam metody, którą przeczytałem kiedyś na fanpage’u jednego z największych festiwali. Czyli ściemniać rodzicom. A ściemniać można różnie. A to, że jedzie z nami pełnoletni kolega, a to że śpimy u przyjaciół a nie w sleeproomie, na który wielu rodziców z początku może nie wyrazić zgody, albo że w ogóle spędzamy noc u kolegi z osiedla, a tymczasem mkniemy pociągiem na konwent. Kłamstwo ma krótkie nogi, a nadszarpnięte zaufanie do niczego dobrego nie prowadzi. Ja pierwszy konwent poza moim miastem zaliczyłem mając lat 20, a mama i tak się denerwowała. Najlepiej szczerze rozmawiać i opowiedzieć jak to wszystko tam wygląda, a zrobię to już niebawem.

Wydaje mi się, że podstawowym pytaniem jakie zadać mogą sobie rodzice lub osoby, które dopiero zaczynają przygodę z konwentami jest kogo można tam spotkać? Najprościej odpowiedzieć ludzi, których łączy wiele wspólnych pasji. Możemy natomiast wyszczególnić takie persony jak:

  • Organizatorzy – czyli sprawcy całego zamieszania. Robią konwent na zasadzie od fanów dla fanów. Na konwencie zazwyczaj biegają po terenie i coś załatwiają. Dbają o to, żeby wszyscy się bezpiecznie i komfortowo bawili, zbierają laury albo też ciężkie baty, jak coś nie wyjdzie.
  • Gżdacze/helperzy, pomagierzy – to wolontariusze, którzy zwolnieni najczęściej z opłaty, pomagają organizatorom. Mają różne funkcje. Mogą pilnować sal i sprzętu, mogą sprzedawać wejściówki, sprawdzać identyfikatory, sprzątać toalety (tak, to też robią) generalnie ludzie od wszystkiego.
  • Patrol konwentowy – najprościej powiedzieć konwentowa ochrona. To również osoby, które dbają o przestrzeganie regulaminu i zapobiegają różnym incydentom. Do patrolu należą osoby stanowcze, zazwyczaj zwracają uwagę, jeśli ktoś przegina, mogą wezwać nawet policję.
  • Cosplayerzy – to osoby, które pewnie jako pierwsze rzucą się w oczy. Mogą mieć fantastyczne stroje i niespotykane rekwizyty. Wcielają się w postaci znane z mang, filmów, gier, niektórzy przygotowują własne projekty kostiumów. W większości pozują do zdjęć, warto jednak zapytać o zgodę.
  • Goście specjalni – to najczęściej pisarze, rysownicy, różnego rodzaju artyści, ale też i bardziej rozpoznawalni członkowie fandomu. Biorą udział w panelach dyskusyjnych, podpisują książki, itp.
  • Wystawcy – to osoby, które sprzedają różnego rodzaju dobra. Mogą to być książki popularnych wydawnictw, gry, gadżety, często także rękodzieło. Mają swoje stoliki i naprawdę trudno jest czegoś nie zakupić.
  • I pośród tych wszystkich osób, znajdują się konwentowicze. To oni decydują o powodzeniu konwentu. Bo czy np. panel dyskusyjny może się odbyć, jeżeli nikt na niego nie przyjdzie?

Ale skoro już jesteśmy przy panelach, to należy opowiedzieć trochę o atrakcjach jakie możemy spotkać.

  • Panele dyskusyjne lub prelekcje – tutaj sprawa wygląda tak, że ktoś prowadzi coś w rodzaju wykładu dotyczącego wybranej przez siebie tematyki. Prelegentami mogą być goście np. pisarze, rysownicy lub inni zaproszeni, ale także konwentowicze. Co trzeba zrobić, żeby panel poprowadzić? Wystarczy się zgłosić odpowiednio wcześniej przez formularz na stronie konwentu i zostać przyjętym. Wtedy otrzymuje się status „Twórcy programu”. No i wypada też się trochę znać, na tym o czym chce się mówić.
  • Konkursy – jak się nietrudno domyślić, tutaj można coś wygrać. A konkursy są naprawdę różne i to jak będzie wyglądał zależy tylko od twórców i uczestników.
  • Konkurs Cosplay – dla wielu, to wisienka na torcie jeśli chodzi o konwent. Chociaż zdarzają się konwenty, na których wcale nie występuje. Ot zależy od tematyki. Ale do rzeczy. Tutaj na scenie prezentują się cosplayerzy. Ich występy i przygotowane przez nich stroje są oceniane przez jury i najlepsze prezentacje otrzymują atrakcyjne nagrody.
  • RPG – „żeby wyruszyć w drogę, trzeba zebrać drużynę” tak głosił Piotr Fronczewski jako lektor w jednym z klasyków gatunku gier komputerowych. Ale tutaj komputery nie są potrzebne. Wystarczy MG czyli mistrz gry i kilku graczy, przestrzeń przy stoliku, kości i kartki papieru. MG tworzy fabułę, a gracze dokonują wyborów i w ten sposób na opowieść wpływają. Reasumując siedzi się przy stole i gra.
  • LARP-y to takie RPG jak wyżej opisane, tylko bardziej „na żywo”. Dla postronnego odbiorcy może wyglądać trochę jak teatr. Tutaj też istnieje fabuła, każdy z uczestników otrzymuje rolę i jakieś informacje dotyczące gry. Pomiędzy graczami zachodzą interakcje. Się chodzi, rozmawia, walczy, spiskuje, itp. LARP-owcy się zazwyczaj zamykają na kilka godzin w Sali i generalnie ich nie ma, są zanurzenie w grze.
  • Warsztaty – tutaj można coś sobie stworzyć, można nauczyć się kaligrafii, pisania po japońsku, szycia i wielu innych form rękodzieła.

Generalnie to co opisano wyżej to przegląd programu, jaki możemy spotkać na większości konwentów. Wiadomo, zawsze może trafić do niego jakiś inny punkt programu, a innego może zabraknąć.

       W tym wpisie spróbowałem pokrótce opowiedzieć czym konwent jest i co na nim można znaleźć oraz kogo spotkać. W następnej części poradnika, będziemy przygotowywać się – czyli co zabrać, aby przetrwać i nie wrócić wkurzonym do domu przed czasem. Macie jakieś pytania,  a może chcielibyście żebym rozwiał wątpliwości rozwinął jakiś temat? Komentarze zostają do Waszej dyspozycji, a póki co pozdrawiam

Darek

  • http://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com Anna Nawrat

    Konwentów parę za sobą mam i z większości z nich wróciłam z nieco lżejszym portfelem i nieco cięższą od wspomnień głową:)
    Świetny wstęp dla początkujących, czekam na dalszą część opowieści okołokonwentowych:)