Konwentowy ekwipunek – czyli co zabrać, aby przetrwać?

Zanim zaczniemy kompletować ekwipunek, który zabierzemy na konwent, należą się Wam drodzy czytelnicy niemałe przeprosiny. Zdaję sobie sprawę, ile czasu minęło od ostatniego i właściwie pierwszego wpisu o tematyce konwentowej na tym blogu. Obiecuję poprawę. Mamy z Anią pomysły na powrót do pisania i notki zaczną się pojawiać, miejmy nadzieję regularnie.

A teraz przejdźmy do listy rzeczy, które według mnie, dobrze jest zabrać na konwent, tak żeby przetrwać i nie musieć rezygnować z zabawy na rzecz przymusowego, wcześniejszego powrotu do domu.

Pierwszym pytaniem jakie się nasuwa, zapewne będzie, nie co zabrać, tylko W CO się zabrać? Tutaj jest kilka rozwiązań.

  1. Walizka – jest fajna, jeżeli nie chcecie nic nosić. Wystarczy ją ciągnąć za sobą. Sprawdzi się dopóki będzie miała komplet kółek. To raz. Na przykład na Pyrkonie, dlatego, że odległość od Dworca Głównego do terenu festiwalu jest niewielka i można jechać po równym terenie. Absolutnie odradzam walizki na konwenty terenowe. Jakieś larpy pod namiotami, w polu, pod lasem, etc. Wyobraźcie sobie kogoś, kto ciągnie walizkę po nierównej ziemi, błocie, trawie, itp. Wyjątkiem są sytuacje, gdy dojechać zamierzacie autem. Ja specjalnie walizek nie lubię. Denerwuje mnie stukanie jakie powodują. 😊 Mają jeden niezaprzeczalny plus: rzeczy się mniej gniotą. A jeśli chodzi o cosplay, jest to ważna sprawa.
  2. Torba podróżna – pozwala zarzucić na plecy mniejszy plecak. Ale o nim za moment. Nadaje się nawet na dłuższe podróże pomiędzy dworcem i miejscem konwentu. Trochę niewygodna, bo obciążą ramię w jedną stronę, ale ogólnie nie jest źle. Plusem jest również to, że łatwiej się dostać do włożonych rzeczy.
  3. Plecak – pozwala nam mieć wolne ręce. O ile nie niesiemy w nich tarczy i miecza dwuręcznego lub innego elementu naszego stroju. Plecaki, jak to plecaki, są różne, szerokie, podłużne, itp. Rzeczy się trochę bardziej gniotą. Jeśli mamy pecha i spakowaliśmy coś na samo, a nagle stwierdzimy, że jest to nam niezbędne, zaczynamy marzyć o otwieranym dole i musimy wspiąć się na wyżyny zręczności i cierpliwości. Osobiście lubię mieć na niektórych konwentach mniejszy plecak, który noszę ze sobą. Reszta rzeczy, tych z gatunku niewartościowych zostaje w miejscu nocowania.

Skoro już wiemy w co będziemy pakować, to przejdźmy do sporządzenia listy niezbędnego inwentarza. Postaram się posegregować te rzeczy kategoriami.

Ubrania:

Niewątpliwie w czymś chodzić trzeba. Ubrania powinny być adekwatne do pory roku, bo z pogodą bywa różnie. Polecam jedną zmianę ubrania wierzchniego, plus to co na sobie, jeśli konwent trwa od 2 do 3 dni. Ciepła bluza się przydaje, niezależnie od pory roku. Spałem raz na Cytadeli, ktoś otworzył okno nade mną. Był maj albo czerwiec. Zaraz zrobiła się lodówka w sleepie. Pamiętajcie, że koszulki liczymy wg wzoru: jedna sztuka na dzień. Wiadomo, latem człowiek się mocniej poci, ale zimą też polecam. Bielizna to chyba, każdy wie najlepiej.

Spanie:

Niech mi nikt nie mówi, że na konwentach się nie śpi! Może ktoś uzna, że jestem już starsza starszość, ale przespać się czasem trzeba! Prawda jest taka, że regeneracja jest potrzebna. Niezależnie ile kawy lub energetyków wypijesz. Zdaje sobie sprawę, że konwent, że emocje, że tyle się dzieje… Ale chociaż na trochę położyć się polecam. A wtedy gwarantuję, że zaśniecie, nawet przy całonocnych pyrkonowych okrzykach.

Niezbędne w tym celu okazują się:

  • Karimata – łatwo się zwija, lekkie to, a i przytroczyć do plecaka się da.
  • Alumatka – to taka, karimata tyle, że jeszcze bardziej cienka i lekka. W konwentach w budynkach ogólnie daje radę, nawet zimą.
  • Mata samopompująca – to taka karimata tylko że więcej waży. Nadmuchuje się to i jest fajnie.
  • Materac – luksus i najlepsza izolacja od podłoża. Waży trochę, i pompować trzeba. Wygląda czasem jak mała kanapa i potrafi zająć połowę sali sypialnej w klasie w szkole konwentowej. Mimo, tego niezwykle popularny.
  • Śpiwór – przydatny niezależnie od konwentu, pory roku, miejsca noclegu. Taki absolutny must have, ale znam ludzi śpiących bez śpiwora. Na następnych konwentach już się w nie zaopatrzyli. Ciekawe dlaczego?
  • Namioty – owszem zdarzają się. Zastanawia mnie to po co rozkładać namiot w sali sypialnej? Pewnie, ktoś chciał więcej prywatności. A i problemy są, bo generalnie gżdacze gonią z namiotami i każą zwijać. Jakieś BHP czy coś…
  • Aaa poduszka się przydaje – obojętnie czy zwykły jasiek, dmuchana poduszka turystyczna, czy od biedy ubrania włożone w worek od śpiwora. Wspominałem już, że śpiwór jest potrzebny?

Higiena:

Bo na konwentach trzeba myć się i basta! Przynajmniej wypadałoby.

  • Klapki pod prysznic. Grzyby mogą atakować znienacka, a i poślizgnąć się trudniej dzięki nim.
  • Żel do mycia lub mydło – chyba wiadomo.
  • Szczotka, pasta, kubek nie potrzebny ciepła woda z reguły się znajdzie
  • Ręcznik – polecam szybkoschnące
  • Inne kosmetyki według uznania. Ekspertem w tej dziedzinie nie jestem. Nie pomogę. Niestety…

Lekarstwa:

Jeśli ktoś zażywa, musi o nich pamiętać. Ponadto przydają się tabletki przeciwbólowe i coś na biegunkę, tak na wypadek średnich wyborów gastronomicznych.

Dokumenty:

Dlaczego piszę o nich dopiero teraz? Absolutny must have. Dowód osobisty lub paszport ewentualnie, legitymacja szkolna i zgoda od rodziców dla osoby niepełnoletniej. Bez tego, nie ma zmiłuj.

Jedzenie:

Są różne szkoły. Jedni żywią się tylko tym co oferują miejsca z jedzeniem na konwencie lub w okolicy. Inni żywią się tym co zakupią w pobliskich sklepach. Jest to opcja tańsza i ogólnie daje radę. Ale dobrze mieć:

  • Kubek ze stali nierdzewnej
  • Sztućce, ale najlepiej niezbędnik, a jeszcze lepiej spork. Mniej waży.
  • Czajnik lub grzałka – jeśli mamy dostęp do prądu. Często nie ma jednak takiej możliwości.
  • Suchy prowiant, batoniki, kabanosy, wafle ryżowe. Zupki chińskie też.

Pieniądze:

Bez nich ciężko. Wyda się na jedzenie, na gadżety, książki, ubrania, wszystko i nic. Trzeba też jakoś do domu wrócić. Więc najlepiej zakupić bilet wcześniej, ewentualnie mieć odłożone fundusze tylko na bilet i ich nie wydać.

Wszystko inne:

Czyli to, co nie zmieściło się w poprzednich kategoriach, a przydać się może.

  • Coś dla zabicia czasu w pociągu. Książka się nadaje. Czasopismo też. Inni wolą tablety, jakieś przenośne konsolki, itp. Wg. uznania.
  • Papier toaletowy – o tak ważnej rzeczy dopiero teraz? Bo co zrobić jak zabraknie…
  • Chusteczki nawilżane – obmyć się z lekka zawsze da radę.
  • Powerbank – dobrze naładowany i odpowiednio pojemny, powinien wystarczyć na konwent.
  • Telefon komórkowy – zapewne, wszyscy się z nim nie rozstajemy, więc może nie powinienem o nim pisać, ale tak w razie czego. A i zdjęcia idzie porobić 😊

Na obecną chwilę tyle przyszło mi do głowy.

Jeśli o czymś zapomniałem, to bardzo proszę o wpisanie tego w komentarzach poniżej. Zapraszam.

Reasumując. Konwent to świetna zabawa. Jednak nasz komfort w dużej mierze zależy od tego, co ze sobą zabierzemy. Istnieje niepisana zasada, że im mniej weźmiesz, tym będziesz szczęśliwszy. Jednak są rzeczy ważne, bez których ciężko się obejść. Ja staram się z każdym kolejnym wyjazdem zmniejszać swój bagaż. I nawet mi to wychodzi. 😊

Darek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *